Droga do szybkiego sukcesu!
10:31
Firma Akuna daje możliwość pracy w kreatywnym systemie i przyjaznej atmosferze, łączy dwa nowoczesne elementy – Wellness , będący systemem życia ukierunkowanego na prowadzeniu zdrowego stylu życia, oraz MLM, będącym przyszłościową formą przedsiębiorczości.
Kanadyjska firma specjalizuje się badaniem, produkcją oraz dystrybucją najwyższej jakości naturalnych suplementów ziołowych oraz BIO kosmetyków.
Niezależnie od tego czy chcesz dorobić, czy zarabiać poważne pieniądze, praca z firmą Akuna jest dla Ciebie doskonałym sposobem aby to realizować. Firma jest bardzo elastyczna dlatego przygotowała dla Państwa propozycje współpracy w charakterze konsultanta lub menadżera.
Konsultant zajmuje się pozyskiwaniem klientów czerpiąc korzyści finansowe z produktów które klienci kupują.
Menadżer zajmuje się budowaniem sieci sprzedaży produktów, opieką Konsultantów i Menadżerów w organizacji oraz szkoleniami. Działalność można prowadzić na całym świecie dzięki narodowemu charakterowi firmy Akuna. Twój zarobek stanowi prowizja od obrotu towarowego Twojej sieci dystrybucji.
Naszą propozycje kierujemy do osób:
- Kontaktowych,
- Pełnoletnich,
- Chcących dbać o zdrowie swoje i swoich bliskich,
- Poszukujących stałego lub dodatkowego źródła dochodu,
- Otwartych na nową wiedzę,
- Uczniów, studentów, pracowników, emerytów, rencistów, właścicieli firm.
Co oferujemy?
- Wysokie zarobki już od początku aktywności,
- Dochód pasywny wraz z dziedzicznością wybudowanej organizacji,
- Program Auto – dofinansowanie przez Akuna rat na zakup nowego auta,
- Bardzo dobrze działający i świetnie sprzedający się produkt,
- Nienormowany czas pracy oraz jasny 6-stopniowy system awansów,
- Własny sklep internetowy obsługiwany przez firmę Akuna,
- Szkolenia i wykłady na najwyższym poziomie podnoszące kompetencje oraz wyjazdy integracyjne,
- Pomoc w pozyskiwaniu Klientów, Konsultantów oraz nowych Menadżerów,
- Kierowanie wszystkich klientów, którzy zamówili dystrybucję poprzez nasze strony internetowe do odpowiednich, dystrybutorów z danego rejonu,
- Ciekawe konkursy i wartościowe nagrody dla Partnerów Akuna,
- Materiały reklamowe.
- Stała pomoc firmy oraz menadżerów Akuna,
-Satysfakcję, jaka daje pomoc konkretnym ludziom.
- Dziedziczenie biznesu.
Firma Akuna daje możliwość rozliczania się na podstawie umowy zlecenia lub prowadzenie działalności gospodarczej.
Rozpocznij Współpracę Już Dziś! – Nic nie ryzykujesz tylko zyskujesz zdrowie i dodatkowe finanse!
Zapraszam!
Jak zrobić bloga pod program partnerski - krok po kroku
03:13
Wiele osób rozpoczynających swoją przygodę z programami partnerskimi nie wie od czego zacząć. W tym artykule pokazuję krok po kroku jak stworzyć zarabiający mini-serwis.
--> Jeśli dopiero zapoznałeś/aś się z programami partnerskimi, z pewnością kluczowym pytaniem jest dla ciebie: jak zacząć zarabianie w programach partnerskich? Co zrobić, aby zacząć budować swój mały e-biznesik? ;)
1. Zacznij od stworzenia dowolnego bloga o tematyce, która cię interesuje. Możesz to zrobić na wordpress.com, zarejestruj się i stwórz swoją stronę. Potem po prostu dodaj notki i strony - pisz wszystko, co wiesz na wybrany temat - przynajmniej 2-3 rzetelne notki dziennie.
2. Gdy twój blog będzie miał już przynajmniej 15-20 dobrych notek na temat, który Cię pasjonuje (będzie widać, czy są one napisane z entuzjazmem ;) ) zacznij go reklamować na innych blogach o podobnej tematyce. Poszukaj takowych w google. Pisz komentarze (oczywiście rzeczowe i z sensem, a nie tylko "zapraszam na moją stronę") i doklejaj do nich na dole adres strony.
3. Zapisz się na forum dyskusyjne związane tematycznie z treścią strony i wstaw w stopce linka do swojego bloga i krótki, zachęcający opis.
4. Dodaj w stopce swojego maila analogicznego linka+opis.
5. Najciekawsze artykuły dodaj do serwisu wykop.pl - da on twojemu blogowi kopa w postaci dużej liczby odwiedzin
6. Dodaj swojego bloga do serwisu blogfrog.pl
7. WRESZCIE: zapisz się do programu partnerskiego - polecam w szczególności program partnerski wydawnictwa Złote Myśli
8. Wybierz książki powiązane tematycznie z treścią twojej strony i wpleć w nią stosowne materiały - linki partnerskie, okładki książek, recenzje, opinie o ebookach itd. Ważne, by nie były one zbyt nachalne
9. Dodaj swoją stronę do systemu wymiany linków linkme.pl w celu uzyskania lepszego wyniku w google (jeśli masz stronę na swoim hostingu)
10. Dodaj swoją stronę do najpopularniejszych katalogów. Jeśli nie lubisz tego robić, skorzystaj z serwisu linkiseo.pl - korzystam z niego i naprawdę poprawia on pozycję moich stron w wyszukiwarkach.
11. Teraz bardzo ważna rzecz: umieść na swojej stronie formularz newslettera - skorzystaj z darmowego serwisu freebot.pl. Chodzi o to, aby zdobyć adres mailowy przybywającego gościa. Jako zachętę do zapisania się na listę daj w zamian darmowy fragment e-booka ze złotych myśli lub napisany przez siebie kurs mailingowy.
12. Teraz wystarczy tylko rozbudowywać swoją stronę o kolejne notki, a prowizje przyjdą niedługo. Jeśli już ich nie masz na koncie :)
Życzę samych wysokich prowizji! Aby zarobić jeszcze więcej, powtórz kroki od 1 do 12 tworząc bloga na inny temat. Kolejne strony polecam robić na płatnym koncie hostingowym i pod własną domeną (w subdomenach). Masz już je z czego sfinansować :)
Artykuł Piotra Bukowskiego ze strony Artelis
1. Zacznij od stworzenia dowolnego bloga o tematyce, która cię interesuje. Możesz to zrobić na wordpress.com, zarejestruj się i stwórz swoją stronę. Potem po prostu dodaj notki i strony - pisz wszystko, co wiesz na wybrany temat - przynajmniej 2-3 rzetelne notki dziennie.
2. Gdy twój blog będzie miał już przynajmniej 15-20 dobrych notek na temat, który Cię pasjonuje (będzie widać, czy są one napisane z entuzjazmem ;) ) zacznij go reklamować na innych blogach o podobnej tematyce. Poszukaj takowych w google. Pisz komentarze (oczywiście rzeczowe i z sensem, a nie tylko "zapraszam na moją stronę") i doklejaj do nich na dole adres strony.
3. Zapisz się na forum dyskusyjne związane tematycznie z treścią strony i wstaw w stopce linka do swojego bloga i krótki, zachęcający opis.
4. Dodaj w stopce swojego maila analogicznego linka+opis.
5. Najciekawsze artykuły dodaj do serwisu wykop.pl - da on twojemu blogowi kopa w postaci dużej liczby odwiedzin
6. Dodaj swojego bloga do serwisu blogfrog.pl
7. WRESZCIE: zapisz się do programu partnerskiego - polecam w szczególności program partnerski wydawnictwa Złote Myśli
8. Wybierz książki powiązane tematycznie z treścią twojej strony i wpleć w nią stosowne materiały - linki partnerskie, okładki książek, recenzje, opinie o ebookach itd. Ważne, by nie były one zbyt nachalne
9. Dodaj swoją stronę do systemu wymiany linków linkme.pl w celu uzyskania lepszego wyniku w google (jeśli masz stronę na swoim hostingu)
10. Dodaj swoją stronę do najpopularniejszych katalogów. Jeśli nie lubisz tego robić, skorzystaj z serwisu linkiseo.pl - korzystam z niego i naprawdę poprawia on pozycję moich stron w wyszukiwarkach.
11. Teraz bardzo ważna rzecz: umieść na swojej stronie formularz newslettera - skorzystaj z darmowego serwisu freebot.pl. Chodzi o to, aby zdobyć adres mailowy przybywającego gościa. Jako zachętę do zapisania się na listę daj w zamian darmowy fragment e-booka ze złotych myśli lub napisany przez siebie kurs mailingowy.
12. Teraz wystarczy tylko rozbudowywać swoją stronę o kolejne notki, a prowizje przyjdą niedługo. Jeśli już ich nie masz na koncie :)
Życzę samych wysokich prowizji! Aby zarobić jeszcze więcej, powtórz kroki od 1 do 12 tworząc bloga na inny temat. Kolejne strony polecam robić na płatnym koncie hostingowym i pod własną domeną (w subdomenach). Masz już je z czego sfinansować :)
Artykuł Piotra Bukowskiego ze strony Artelis
Nie daj się wykołować!
08:13
W Internecie polecanie produktów i nowych współpracowników ma zalety,
lecz także pewne wady. To, kto przyprowadził klienta na stronę firmy,
jest zwykle rozpoznawane poprzez nadany numer (tzw. ID lub login).
Jeśli nastąpi sprzedaż, oprogramowanie PP nalicza prowizję wg rozpoznanego
numeru ID. Co jednak, jeśli wcześniej lub później inny współpracownik
sprowadzi(-ł) tę samą osobę na stronę sprzedawcy?
Dalej. Co w sytuacji, gdy jest osoba, którą sprowadziłeś na daną stronę,
lecz nie dokonała ona zakupu w tym czasie, lecz dopiero po tygodniu zdecydowała
się na transakcję? Czy sądzisz, że będzie wpisywała w adresie
przeglądarki:
http://www.Twojastrona.com/cgi.bin/aff.pl?
categorie=ksiazki&podkategoria=beta
Czy też po prostu wpisze: http://www.Twojastrona.com?
Niezaawansowane systemy partnerskie nie mają mechanizmów rozgraniczających
takie sytuacje, co skutkuje ekstra zyskami dla firmy wynikającymi
z braku naliczenia prowizji osobie, która przecież przyczyniła się do
dokonania sprzedaży. Aby było uczciwie, program partnerski powinien
stosować:
Śledzenie poprzez Cookies
Ta metoda identyfikowania odwiedzających i dealerów ma wiele zalet,
choć także pewne minusy.
Jeśli program partnerski używa cookies do identyfikacji, to nadaje Ci
URL, np.; www.twojadomena/?12345 . Numer na końcu to numer identyfikacyjny
partnera (Twój). Jeśli ktoś za pomocą tego adresu odwiedzi
stronę programu partnerskiego, system zapisze mu na komputerze cookie
z numerem identyfikacyjnym.
W ten oto sposób, gdy wróci później za trzy dni czy też trzy lata (nawet
gdy użyje innego adresu, aby odwiedzić strony) to zostanie zidentyfikowany
i właściwy sprzedawca otrzyma swoją prowizję.
Powinieneś także wiedzieć, że cookies umożliwiają śledzenie rutyn zachowania
odwiedzających Twoje strony domowe. Wiadomo, jaką drogą
idą, dokąd zmierzają, a więc jakie strony preferują, czy też jakich unikają.
Daje to możliwość przeprowadzania analizy stron, ich funkcjonalności,
czy też jej braku i wprowadzania niezbędnych poprawek czy zmian.
Jeśli więc odwiedzający trafi na stronę programu partnerskiego np. przez
Twój banner, to pierwsze, o co oprogramowanie „zapyta” przeglądarkę,
to czy posiada już cookies do tych stron. Jeśli odpowiedź jest „nie”, to
program przydziela mu cookie z Twoim numerem identyfikacyjnym.
Jeśli opuści te strony, to zabiera ze sobą ten kod, aby wracając nawet po
długim czasie, być właściwie zidentyfikowanym i abyś otrzymał należną
Ci prowizję.
Jest to więc uczciwy system dla sprzedawców i dlatego też jedną
z pierwszych rzeczy, jakie powinieneś sprawdzić w interesującym Cię programie,
jest fakt, czy system używa cookies!
Jedynymi znanymi mi na dzień dzisiejszy programami partnerskimi, które
poszły jeszcze dalej, jest cnebPoints oraz Złote Myśli.
Najbardziej niespotykanym tu elementem jest fakt, że program wynagradza
osobę, która bezpośrednio poleciła klienta oraz osobę, która wcześniej
skierowała klienta do oferty, co nie poskutkowało jednak sprzedażą.
Zasadniczo odróżnia to te programy od tradycyjnych systemów wielopoziomowych
(MLM), gdzie wynagradza się osobę bezpośrednio polecającą, i
osobę, która poleciła osobę polecającą. Ta druga osoba zazwyczaj nie
bierze aktywnego udziału w sprzedaży ani w szkoleniu osób „pod sobą” –
zwykle więc pieniądze są nieuczciwie dzielone. A co to Ciebie obchodzi?
Jeśli system nie będzie dobrze dzielił prowizji, szybko może zbankrutować.
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
lecz także pewne wady. To, kto przyprowadził klienta na stronę firmy,
jest zwykle rozpoznawane poprzez nadany numer (tzw. ID lub login).
Jeśli nastąpi sprzedaż, oprogramowanie PP nalicza prowizję wg rozpoznanego
numeru ID. Co jednak, jeśli wcześniej lub później inny współpracownik
sprowadzi(-ł) tę samą osobę na stronę sprzedawcy?
Dalej. Co w sytuacji, gdy jest osoba, którą sprowadziłeś na daną stronę,
lecz nie dokonała ona zakupu w tym czasie, lecz dopiero po tygodniu zdecydowała
się na transakcję? Czy sądzisz, że będzie wpisywała w adresie
przeglądarki:
http://www.Twojastrona.com/cgi.bin/aff.pl?
categorie=ksiazki&podkategoria=beta
Czy też po prostu wpisze: http://www.Twojastrona.com?
Niezaawansowane systemy partnerskie nie mają mechanizmów rozgraniczających
takie sytuacje, co skutkuje ekstra zyskami dla firmy wynikającymi
z braku naliczenia prowizji osobie, która przecież przyczyniła się do
dokonania sprzedaży. Aby było uczciwie, program partnerski powinien
stosować:
Śledzenie poprzez Cookies
Ta metoda identyfikowania odwiedzających i dealerów ma wiele zalet,
choć także pewne minusy.
Jeśli program partnerski używa cookies do identyfikacji, to nadaje Ci
URL, np.; www.twojadomena/?12345 . Numer na końcu to numer identyfikacyjny
partnera (Twój). Jeśli ktoś za pomocą tego adresu odwiedzi
stronę programu partnerskiego, system zapisze mu na komputerze cookie
z numerem identyfikacyjnym.
W ten oto sposób, gdy wróci później za trzy dni czy też trzy lata (nawet
gdy użyje innego adresu, aby odwiedzić strony) to zostanie zidentyfikowany
i właściwy sprzedawca otrzyma swoją prowizję.
Powinieneś także wiedzieć, że cookies umożliwiają śledzenie rutyn zachowania
odwiedzających Twoje strony domowe. Wiadomo, jaką drogą
idą, dokąd zmierzają, a więc jakie strony preferują, czy też jakich unikają.
Daje to możliwość przeprowadzania analizy stron, ich funkcjonalności,
czy też jej braku i wprowadzania niezbędnych poprawek czy zmian.
Jeśli więc odwiedzający trafi na stronę programu partnerskiego np. przez
Twój banner, to pierwsze, o co oprogramowanie „zapyta” przeglądarkę,
to czy posiada już cookies do tych stron. Jeśli odpowiedź jest „nie”, to
program przydziela mu cookie z Twoim numerem identyfikacyjnym.
Jeśli opuści te strony, to zabiera ze sobą ten kod, aby wracając nawet po
długim czasie, być właściwie zidentyfikowanym i abyś otrzymał należną
Ci prowizję.
Jest to więc uczciwy system dla sprzedawców i dlatego też jedną
z pierwszych rzeczy, jakie powinieneś sprawdzić w interesującym Cię programie,
jest fakt, czy system używa cookies!
Jedynymi znanymi mi na dzień dzisiejszy programami partnerskimi, które
poszły jeszcze dalej, jest cnebPoints oraz Złote Myśli.
Najbardziej niespotykanym tu elementem jest fakt, że program wynagradza
osobę, która bezpośrednio poleciła klienta oraz osobę, która wcześniej
skierowała klienta do oferty, co nie poskutkowało jednak sprzedażą.
Zasadniczo odróżnia to te programy od tradycyjnych systemów wielopoziomowych
(MLM), gdzie wynagradza się osobę bezpośrednio polecającą, i
osobę, która poleciła osobę polecającą. Ta druga osoba zazwyczaj nie
bierze aktywnego udziału w sprzedaży ani w szkoleniu osób „pod sobą” –
zwykle więc pieniądze są nieuczciwie dzielone. A co to Ciebie obchodzi?
Jeśli system nie będzie dobrze dzielił prowizji, szybko może zbankrutować.
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
Matryce
07:46
Ta forma, będąca modyfikacją planów kompensacyjnych MLMów, powstała
w celu zachęcenia do uczestnictwa osób nie dysponujących listą i nie
potrafiących sponsorować.
Zasada polega na tzw. przelewaniu partnerów w dół. Możesz mieć np.
maksimum 3 osoby w pierwszej linii, a każda następna jest podsponsorowywana
(przelewana) pod osoby, które już są w Twojej sieci.
Generalnie nie jestem zwolennikiem matryc. Przyciągają one ludzi leniwych
i niechętnych do podejmowania własnych wysiłków. W założeniu
mają one przynosić profity także przy braku zaangażowania uczestnika.
Model matematyczny jest OK, jednak w praktyce tzw. przelewanie nie
wychodzi, gdyż statystyczny członek sponsoruje 1,5 człowieka. Jest tylko
kwestia czasu, kiedy matryca „zapycha się” i jedynymi, którzy coś osiągają
są organizatorzy i ci, którzy wchodzą jako pierwsi.
Osobną kwestią jest, z jakiego tytułu otrzymuje się pieniądze. Jeśli jest
to procent od sprzedaży lub zakupu PRODUKTU, można to uważać za
MLM. Jeśli nie ma produktów lub są nimi zwykle bezwartościowe „raporty”
czy inne wirtualne towary, to jest zwykła piramida finansowa z przykrywką.
Dlatego żywot matryc jest krótki i ciągle powstają nowe, często
tworzone przez tych samych ludzi.
Można być jednym z pierwszych i można na tym zarobić. Ma to jednak
swoje konsekwencje. Jeśli dasz się poznać jako organizator przedsięwzięć, które z czasem padają, powodując frustrację i straty użytkowników,
pozostanie Ci tylko ciągła dywersyfikacja lub ucieczka w anonimowość,
gdyż tych samych ludzi nie da się wykorzystywać wielokrotnie.
Jak więc nie dać się wpuścić w kanał, jak rozróżnić ponzi czy piramidę od
programów rzeczywiście inwestujących kapitał?
Nie ma niestety na to jednoznacznej odpowiedzi. Z pewnością należy
mieć dozę nieufności w stosunku do programów oferujących wyjątkowo
duże zyski w krótkim czasie. Najlepszą znaną mi metodą jest nawiązanie
kontaktów z osobami i środowiskami, które mają dostęp do dobrych źródeł
informacji i osobiste kontakty z ludźmi, mającymi sporo doświadczenia
w tym temacie.
Czy jest to łatwe? Niekoniecznie. Nikt jednak przy zdrowych zmysłach nie
twierdzi, że można zrobić fortunę łatwo, szybko i przyjemnie. Internet,
mechanizmy offshore i systemy związane z rekomendacją są tylko jednym
z lepszych mechanizmów to umożliwiających. Pracę musisz jednak wykonać.
Na ile uczciwie i moralnie, to też zależy od Ciebie.
Niezależnie od niesamowitych możliwości Internetu, dochodzących cudów
technologii ZAWSZE elementem kluczowym będą LUDZIE.
Ponieważ mnóstwo ludzi tego nie rozumie, padają dotcomy, programy
partnerskie i mnóstwo innych, często ciekawych projektów. Jednocześnie
znam witryny eksplodujące i stale rosnące, lecz one robią coś, o czym nie
wiedzą ci inni, lub nie chcą tego zaakceptować.
Aby odnosić sukcesy, niesamowicie ważne jest nie tylko to, co robimy,
lecz przede wszystkim KIM musimy się stać. Zgodnym chórem o tym trąbią
właściwie wszyscy osiągający sukcesy, cokolwiek by to znaczyło.
Mam nieco doświadczeń w tym temacie, a jednym z najlepszych przykładów
jest fakt, że w wielu wypadkach udaje mi się zdobyć zaufanie i LOJALNOŚĆ innych ludzi. Kosztuje to trochę pracy, lecz dzisiaj nierzadko
zdarza się, że osoby proszą o mój link czy numer referencyjny, czekając,
aż się zarejestruję, aby zasponsorować się pode mną. Bardzo sobie to cenię
i obliguje mnie to do dalszego pomagania tym ludziom, wg mojej najlepszej
znajomości tematu.
Lojalności i zaufania nie da się kupić ani posiąść jej przez manipulację.
Trzeba ją wypracować, lecz efekty tego często trwają do końca życia.
Oczywiście ja należę do znacznej mniejszości z takim sposobem podejścia.
Są i zawsze będą ludzie, którzy chcą szybko, dużo i małym kosztem.
To jednak nie jest mój sposób działania.
Oczywiście to, co budujesz ,jest wyłącznie Twoją decyzją. Tylko po co budować
śmietniki, skoro można apartamenty?
I jedna uwaga. Jeśli PP czy MLM jest uczciwy w swoich założeniach i działaniach,
to porażka jest TYLKO Twoją winą. MLM ma tak złą opinię w społeczeństwie,
ponieważ bardzo wielu próbowało, ponosiło klęskę (nawet w
uczciwych systemach), a potem całą winę zwalało na system.
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
w celu zachęcenia do uczestnictwa osób nie dysponujących listą i nie
potrafiących sponsorować.
Zasada polega na tzw. przelewaniu partnerów w dół. Możesz mieć np.
maksimum 3 osoby w pierwszej linii, a każda następna jest podsponsorowywana
(przelewana) pod osoby, które już są w Twojej sieci.
Generalnie nie jestem zwolennikiem matryc. Przyciągają one ludzi leniwych
i niechętnych do podejmowania własnych wysiłków. W założeniu
mają one przynosić profity także przy braku zaangażowania uczestnika.
Model matematyczny jest OK, jednak w praktyce tzw. przelewanie nie
wychodzi, gdyż statystyczny członek sponsoruje 1,5 człowieka. Jest tylko
kwestia czasu, kiedy matryca „zapycha się” i jedynymi, którzy coś osiągają
są organizatorzy i ci, którzy wchodzą jako pierwsi.
Osobną kwestią jest, z jakiego tytułu otrzymuje się pieniądze. Jeśli jest
to procent od sprzedaży lub zakupu PRODUKTU, można to uważać za
MLM. Jeśli nie ma produktów lub są nimi zwykle bezwartościowe „raporty”
czy inne wirtualne towary, to jest zwykła piramida finansowa z przykrywką.
Dlatego żywot matryc jest krótki i ciągle powstają nowe, często
tworzone przez tych samych ludzi.
Można być jednym z pierwszych i można na tym zarobić. Ma to jednak
swoje konsekwencje. Jeśli dasz się poznać jako organizator przedsięwzięć, które z czasem padają, powodując frustrację i straty użytkowników,
pozostanie Ci tylko ciągła dywersyfikacja lub ucieczka w anonimowość,
gdyż tych samych ludzi nie da się wykorzystywać wielokrotnie.
Jak więc nie dać się wpuścić w kanał, jak rozróżnić ponzi czy piramidę od
programów rzeczywiście inwestujących kapitał?
Nie ma niestety na to jednoznacznej odpowiedzi. Z pewnością należy
mieć dozę nieufności w stosunku do programów oferujących wyjątkowo
duże zyski w krótkim czasie. Najlepszą znaną mi metodą jest nawiązanie
kontaktów z osobami i środowiskami, które mają dostęp do dobrych źródeł
informacji i osobiste kontakty z ludźmi, mającymi sporo doświadczenia
w tym temacie.
Czy jest to łatwe? Niekoniecznie. Nikt jednak przy zdrowych zmysłach nie
twierdzi, że można zrobić fortunę łatwo, szybko i przyjemnie. Internet,
mechanizmy offshore i systemy związane z rekomendacją są tylko jednym
z lepszych mechanizmów to umożliwiających. Pracę musisz jednak wykonać.
Na ile uczciwie i moralnie, to też zależy od Ciebie.
Niezależnie od niesamowitych możliwości Internetu, dochodzących cudów
technologii ZAWSZE elementem kluczowym będą LUDZIE.
Ponieważ mnóstwo ludzi tego nie rozumie, padają dotcomy, programy
partnerskie i mnóstwo innych, często ciekawych projektów. Jednocześnie
znam witryny eksplodujące i stale rosnące, lecz one robią coś, o czym nie
wiedzą ci inni, lub nie chcą tego zaakceptować.
Aby odnosić sukcesy, niesamowicie ważne jest nie tylko to, co robimy,
lecz przede wszystkim KIM musimy się stać. Zgodnym chórem o tym trąbią
właściwie wszyscy osiągający sukcesy, cokolwiek by to znaczyło.
Mam nieco doświadczeń w tym temacie, a jednym z najlepszych przykładów
jest fakt, że w wielu wypadkach udaje mi się zdobyć zaufanie i LOJALNOŚĆ innych ludzi. Kosztuje to trochę pracy, lecz dzisiaj nierzadko
zdarza się, że osoby proszą o mój link czy numer referencyjny, czekając,
aż się zarejestruję, aby zasponsorować się pode mną. Bardzo sobie to cenię
i obliguje mnie to do dalszego pomagania tym ludziom, wg mojej najlepszej
znajomości tematu.
Lojalności i zaufania nie da się kupić ani posiąść jej przez manipulację.
Trzeba ją wypracować, lecz efekty tego często trwają do końca życia.
Oczywiście ja należę do znacznej mniejszości z takim sposobem podejścia.
Są i zawsze będą ludzie, którzy chcą szybko, dużo i małym kosztem.
To jednak nie jest mój sposób działania.
Oczywiście to, co budujesz ,jest wyłącznie Twoją decyzją. Tylko po co budować
śmietniki, skoro można apartamenty?
I jedna uwaga. Jeśli PP czy MLM jest uczciwy w swoich założeniach i działaniach,
to porażka jest TYLKO Twoją winą. MLM ma tak złą opinię w społeczeństwie,
ponieważ bardzo wielu próbowało, ponosiło klęskę (nawet w
uczciwych systemach), a potem całą winę zwalało na system.
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
Unikaj systemów piramidalnych
07:44
Większość osób zaangażowanych w omawiane tu zagadnienia, w tym także
uważających się za doświadczonych, nie potrafi lub nie chce rozróżniać
uczciwych systemów PP/MLM od piramid i systemów ponzi.
Piramidy to w tradycyjnym tego słowa znaczeniu systemy finansowe polegające
na tym, że osoby wchodzące do systemu finansują, wg określonego
schematu, wypłaty dla osób, które weszły wcześniej.
Dlaczego piszę o tym w poradniku o programach partnerskich?
Ponieważ Internet spowodował (niestety) znaczne zaktywizowanie się
tego typu działań, w tym także w Polsce. Jednak mniemam, że wszystko
mamy tu jeszcze przed sobą.
Internet jest doskonałym narzędziem dla organizatorów tego typu działań
i na przestrzeni czasu powstało wiele modyfikacji systemów i planów finansowych,
przez co bardzo zatarły się granice pomiędzy programami
typu network marketing, programami partnerskimi i systemami określanymi
jako MLM, de facto stanowiącymi piramidę.
Dzięki Internetowi bardzo łatwo zaoferować „produkt”. Słowo jest w cudzysłowie,
bowiem on niby istnieje, lecz jest tylko przykrywką dla systemu
piramidalnego. Tak naprawdę taki „produkt” nie odgrywa specjalnej
roli. Jest to często ogólnodostępny lub na szybko stworzony ebook, raport,
kurs czy software nieprzedstawiający większej wartości. Czasami
jest oferowany za dużo większą cenę niż jest realnie warty.
Firma podając, że ma do zaproponowania taki „produkt”, tworzy „plan
finansowy”, „program inwestycyjny”, „wirtualną giełdę”, matrycę lub
inny mechanizm przynoszący zysk głównie organizatorom.
Nie zawsze jest łatwo od razu rozpoznać, że jest to przykrywka do piramidy.
W tym celu warto kierować się sugestiami podanymi w rozdziale
„Jak wybrać program partnerski?”
Osobiście, pomimo wielu propozycji, nie biorę udziału w tego typu projektach
i ich NIE rekomenduję.
Zdarza się, że programy partnerskie i MLMy powstają w celu wypchnięcia
zalegającego towaru i przybierają formę piramidalną, aby zachęcić szybkimi
zyskami do brania udziału w przedsięwzięciu.
Ponzi
Nazwa pochodzi od nazwiska włoskiego emigranta działającego w Ameryce
na początku XX wieku. W 1919 r. zaoferował on inwestorom 150$ za
każde zainwestowane 100$ w ciągu 90 dni (w owym czasie 100$ było dużą
kwotą). Po 45 dniach rozpoczynał wypłacanie inwestorom obiecanej kwoty,
co powodowało, iż zaczęli oni nabierać zaufania i ponownie inwestowali
jeszcze większe kwoty. Skąd pochodził zysk?
Z wpłat nowych inwestorów. Ponieważ jednak fama o tym, że Ponzi wypłaca
obiecane pieniądze i to przed terminem, rozchodziła się bardzo
szybko, to nowych inwestorów nie brakowało. Na tym właśnie opiera się
idea układów typu ponzi.
Na czym polega problem? Ano na tym, że aby można było dodawać do kapitału
inwestora 50% - ilość nowych inwestorów musi rosnąć do kwadratu.
W momencie, gdy ilość pieniędzy pochodząca od nowych inwestorów jest
mniejsza – zaczyna brakować gotówki na wypłatę wcześniejszym inwestorom.
Każdy program typu ponzi jest skazany na upadek, ponieważ w momencie
przekroczenia pewnej masy krytycznej, kasa jest pusta. Każda
osoba partycypująca w takim programie ma ograniczoną ilość znajomych
(lub nieznajomych), którym może go zarekomendować.
uważających się za doświadczonych, nie potrafi lub nie chce rozróżniać
uczciwych systemów PP/MLM od piramid i systemów ponzi.
Piramidy to w tradycyjnym tego słowa znaczeniu systemy finansowe polegające
na tym, że osoby wchodzące do systemu finansują, wg określonego
schematu, wypłaty dla osób, które weszły wcześniej.
Dlaczego piszę o tym w poradniku o programach partnerskich?
Ponieważ Internet spowodował (niestety) znaczne zaktywizowanie się
tego typu działań, w tym także w Polsce. Jednak mniemam, że wszystko
mamy tu jeszcze przed sobą.
Internet jest doskonałym narzędziem dla organizatorów tego typu działań
i na przestrzeni czasu powstało wiele modyfikacji systemów i planów finansowych,
przez co bardzo zatarły się granice pomiędzy programami
typu network marketing, programami partnerskimi i systemami określanymi
jako MLM, de facto stanowiącymi piramidę.
Dzięki Internetowi bardzo łatwo zaoferować „produkt”. Słowo jest w cudzysłowie,
bowiem on niby istnieje, lecz jest tylko przykrywką dla systemu
piramidalnego. Tak naprawdę taki „produkt” nie odgrywa specjalnej
roli. Jest to często ogólnodostępny lub na szybko stworzony ebook, raport,
kurs czy software nieprzedstawiający większej wartości. Czasami
jest oferowany za dużo większą cenę niż jest realnie warty.
Firma podając, że ma do zaproponowania taki „produkt”, tworzy „plan
finansowy”, „program inwestycyjny”, „wirtualną giełdę”, matrycę lub
inny mechanizm przynoszący zysk głównie organizatorom.
Nie zawsze jest łatwo od razu rozpoznać, że jest to przykrywka do piramidy.
W tym celu warto kierować się sugestiami podanymi w rozdziale
„Jak wybrać program partnerski?”
Osobiście, pomimo wielu propozycji, nie biorę udziału w tego typu projektach
i ich NIE rekomenduję.
Zdarza się, że programy partnerskie i MLMy powstają w celu wypchnięcia
zalegającego towaru i przybierają formę piramidalną, aby zachęcić szybkimi
zyskami do brania udziału w przedsięwzięciu.
Ponzi
Nazwa pochodzi od nazwiska włoskiego emigranta działającego w Ameryce
na początku XX wieku. W 1919 r. zaoferował on inwestorom 150$ za
każde zainwestowane 100$ w ciągu 90 dni (w owym czasie 100$ było dużą
kwotą). Po 45 dniach rozpoczynał wypłacanie inwestorom obiecanej kwoty,
co powodowało, iż zaczęli oni nabierać zaufania i ponownie inwestowali
jeszcze większe kwoty. Skąd pochodził zysk?
Z wpłat nowych inwestorów. Ponieważ jednak fama o tym, że Ponzi wypłaca
obiecane pieniądze i to przed terminem, rozchodziła się bardzo
szybko, to nowych inwestorów nie brakowało. Na tym właśnie opiera się
idea układów typu ponzi.
Na czym polega problem? Ano na tym, że aby można było dodawać do kapitału
inwestora 50% - ilość nowych inwestorów musi rosnąć do kwadratu.
W momencie, gdy ilość pieniędzy pochodząca od nowych inwestorów jest
mniejsza – zaczyna brakować gotówki na wypłatę wcześniejszym inwestorom.
Każdy program typu ponzi jest skazany na upadek, ponieważ w momencie
przekroczenia pewnej masy krytycznej, kasa jest pusta. Każda
osoba partycypująca w takim programie ma ograniczoną ilość znajomych
(lub nieznajomych), którym może go zarekomendować.
Czym różni się ponzi od piramidy?
Wprawdzie, podobnie jak w piramidzie, pieniądze dla wcześniejszych inwestorów
pochodzą z wpłat osób inwestujących później, lecz w układzie
typu ponzi wszystko jest organizowane i kontrolowane przez jedną osobę,
firmę lub organizację.
Układy typu ponzi zwykle nie mają struktury hierarchicznej, jak ma to
miejsce w piramidach, a całość funduszy (minus stosowny profit dla organizatorów)
jest rozdysponowywana pomiędzy uprzednich inwestorów.
Początkowo inwestorzy/partycypujący otrzymują szybko i na czas obiecane
pieniądze, co powoduje nabieranie zaufania do programu oraz reklamowanie
go. Temu służą także, stosowane w większości programów, systemy
referencyjne - wypłacanie pewnego procentu, lub określonej kwoty
osobie, która nakłoniła innego inwestora do „włożenia” pieniędzy w ten
program.
Zależnie od szybkości rozprzestrzeniania się informacji oraz stopnia rozreklamowania,
program taki zaczyna zwiększać liczebność członków, lecz
tylko do momentu, gdy ilość nowych inwestorów/partycypujących rośnie
szybciej niż kwoty zwracane wcześniejszym inwestorom do kwadratu (w
przypadku 50% zysku nad inwestycją). Od tego czasu ilość gotówki jest
mniejsza niż jest to potrzebne na wypłaty i program znika, razem z pieniędzmi
tych osób, które nie weszły wystarczająco wcześnie. Pojawia się
wkrótce pod inną nazwą i na nieco zmodyfikowanych warunkach...
Aby przedłużyć funkcjonowanie tego typu programów, organizatorzy stosują
różnego rodzaju sztuczki, jak na przykład modyfikowanie „planu
kompensacyjnego”.
Często są też stosowane o wiele bardziej wyrafinowane metody różnego
rodzaju przekrętów i manipulacji, a Internet stanowi doskonałe narzędzie
do tego typu działań.
Spotyka się również programy zbliżające się do granic przyzwoitości, które
stawiają sprawę jasno i wyraźnie informują, że to jest gra, w której
mogą wygrywać ci, którzy wcześnie wskoczą w ten temat. Nie ma gwarancji
zysków, a w pewnym momencie pieniędzy na wypłaty po prostu zabraknie,
co oznacza, że „umoczyłeś” swoją inwestycję. Wiele programów
tego typu wymaga bowiem uprzedniego zakupu produktu...
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
Jak wybrać program partnerski?
07:38
Przede wszystkim powinieneś odpowiedzieć sobie na pytanie:
Jaki program partnerski jest odpowiedni dla mnie i dla mojej strony
www?
Kluczem jest tu dopasowanie rodzaju produktów/usług do tematyki Twojej
strony.
Niezależnie od tego, istnieje cały szereg parametrów, które należy brać
pod uwagę. Jest wiele programów partnerskich, a ich liczba stale wzrasta.
Istotnym elementem jest więc wybór odpowiedniego.
Kryteria wyboru programów partnerskich,
MLMów.
Na co powinieneś zwrócić szczególną uwagę:
1. Kiedy powstała firma i od jak dawna funkcjonuje program partnerski.
Im dłuższy staż, tym większa wiarygodność. Do nowych PP trzeba
podchodzić ze specjalną ostrożnością, szczególnie jeśli zarówno
PP jest nowy, jak i sama firma niedawno powstała.
2. Jakie są podstawy prawne działania. Zgodnie z polskim prawem, na
stronie www powinny znajdować się detale dotyczące nazwy, adresu,
statusu prawnego przedsiębiorstwa itp.
3. Jaki jest globalny obrót firmy. Im większy tym większa wiarygodność,
lecz niekoniecznie lepsze warunki dla partnerów.
4. Asortyment produktów, ich jakość i unikalność. Zdecydowanie efektywniejsza
i zyskowniejsza jest sprzedaż produktów, które nie są ogólnodostępne. Powinny to być towary, które nie są osiągalne na
półkach tradycyjnych sklepów, czy nawet sklepów internetowych.
Im bardziej unikalny i ekskluzywny produkt, tym lepiej.
5. Zaplecze produkcyjne, administracyjne, badawczo-rozwojowe
i usługowe. Jeśli takowe istnieje, oznacza to, że masz do czynienia
z poważnym kontrahentem, który zainwestował sporo funduszy,
gdzie funkcjonuje długoterminowy plan działania i ewentualność
rozwoju tak firmy, jak i PP.
6. Jakie gwarancje daje firma na swoje produkty. To bardzo ważne.
Stanowią one tzw. wartość dodaną, na którą klienci zwracają baczną
uwagę i w wielu wypadkach to nie cena zadecyduje o zakupie,
lecz oferowane gwarancje i serwis. Jeśli produkt jest sprzedawany
online, wg prawa istnieje obowiązek udzielenia klientowi prawa
zwrotu towaru w ciągu 10 dni.
7. Łatwość startu, czy nie ma nadmiernych wymagań dotyczących
kosztów, doświadczenia, szkoleń. Zdarza się, że aby zostać uczestnikiem
PP, musisz zakupić określony produkt lub wydać gotówkę w
inny sposób. Nierzadko jest to próba „upchnięcia” towaru, bez
oglądania się na późniejsze konsekwencje.
8. Dostęp do informacji o stosowanym planie marketingowym, premiach
etc. Wszystko to powinno być dostępne na www lub na żądanie.
Zdarza się, że o niektórych ograniczeniach, wymogach lub obowiązkach
można dowiedzieć się dopiero po zapisaniu się lub spełnieniu
innych wymogów, np. zakupieniu produktu.
9. Czy plan marketingowy jest oparty na obrocie wynikającym z zakupu
towaru. Niestety, nierzadko zdarza się, że pod nazwą PP, MLM
czy też inną kryje się tak naprawdę system piramidalny lub typu
ponzi. Trzymaj się od tego z daleka! Więcej czytaj o tym w rozdziale
„Unikaj programów piramidalnych”.
10.Czy istnieją programy szkoleniowe dla dystrybutorów i liderów.
Każdy szanujący się PP powinien udostępniać choćby podstawowe
materiały informacyjne, szkoleniowe i marketingowe. Jeśli są to
tylko bannery i przykładowe teksty reklamowe, to jest to stanowczo za mało i świadczy o tym, że firma nie przykłada się zbytnio,
a PP jest tylko dodatkiem do ich działalności. Powinna sukcesywnie
dodawać nowe materiały informacyjne i szkoleniowe.
11.Liczba dystrybutorów/partnerów/klientów.
12.Czy premie wypłacane są regularnie?
13.Jaki procent ceny produktu wraca do sieci w postaci premii.
W większości wypadków powinno być nie mniej niż 50%, choć
w niektórych, specyficznych branżach jest to wręcz niemożliwe. W
przypadku usług, gdzie cena płacona przez klienta stanowi blisko
100% zysku, z pewnością prowizja nie powinna być mniejsza niż połowa.
Poza specyficznymi przypadkami, gdy oferowana prowizja jest mniejsza
niż 25-30%, nawet nie zawracam sobie głowy czytaniem warunków.
14.Czy firma ma lub przewiduje dostęp do dodatkowych serwisów.
15.Czy produkt jest dostępny wyłącznie dystrybutorom tej firmy, czy
też można go nabyć poprzez inny kanał dystrybucji. Jeśli tak jest,
Twoje szanse na sprzedaż ewidentnie maleją.
16.W jaki sposób zamawia i otrzymuje produkty. Procedura nie powinna
być żmudna ani skomplikowana, gdyż to zniechęca tak klientów,
jak i partnerów. Dobra logistyka świadczy o sprawności i operatywności
firmy.
17.Czy istnieją jakiekolwiek limity obowiązujące dystrybutorów. Jeżeli
wypłaty określonych premii są obwarowane koniecznością osiągnięcia
określonego, wysokiego obrotu, świadczy to, iż firma chce „wyżyłować”
dystrybutora. Premie, do których nie zakwalifikował się
dystrybutor, stanowią ekstra zysk firmy. Powinieneś dostawać tyle,
ile wypracujesz. Limity do 100 złotych są racjonalne. Trzeba brać
pod uwagę koszty każdego przelewu i księgowania każdej wypłaty.
18.Czy istnieje możliwość rozwoju biznesów na rynkach międzynarodowych.
Jeśli tak, stwarza to dodatkowe, duże możliwości zysku.
19.Czy dystrybutorzy mają jakikolwiek wpływ na politykę i działalność
firmy. Niestety, najczęściej organizatorzy PP wychodzą z założenia,
że oni wiedzą najlepiej i jest tak i tak, bo... Jest to jeden z największych
błędów firm tworzących PP. Wydaje im się, że technika i
ich kalkulacje to główne filary sukcesu. Jednak często są to dyletanci
w kwestii samej sprzedaży poprzez PP oraz w zakresie sponsorowania.
Nie znają tematu od strony partnerów i często nie chcą
uwzględniać ich wniosków i opinii. Prawda jest taka, że jeśli ktoś
nie ma doświadczenia w określonych działaniach, powinien
uczyć się od tego, który wie, jakie procesy, techniki i mechanizmy
tu działają. Liderzy posiadający doświadczenie w PP i MLM powinni
być wręcz hołubieni przez organizatorów PP. Oprogramowanie
może napisać wielu ludzi, tych co dużo wiedzą i potrafią w zakresie
sprzedaży i sponsorowania nie jest tak wielu...
20.Czy firma reklamuje swoje produkty, gdzie i w jaki sposób. Ma to
wpływ na wysokość prowizji, jakie daje dystrybutorom. Im większy
budżet przeznaczony na reklamę, tym mniejszy procent obrotu
może być przydzielony partnerom. Jeśli reklama odnosi się bezpośrednio
do strony głównej firmy, to zabiera partnerom pieniądze,
ponieważ w cenę detaliczną produktu jest wliczona prowizja dla
partnerów. Sprzedając bezpośrednio ze swojej strony głównej „łykają”
Twoją prowizję, zmniejszając Twoje szanse na zarobek.
21.Czy firma jest członkiem Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.
W zasadzie nie dotyczy to większości PP, natomiast w przypadku
MLMów nieposiadanie członkostwa SSB to duża „krecha”... Świadczy
bowiem o tym, że nie stosuje się do przyjętych przez Stowarzyszenie
zasad, a są one podstawą uczciwego i prawego działania w
tym systemie.
22.Czy firma otrzymała nagrody i wyróżnienia.
23.Czy jest cytowana w literaturze i czasopismach biznesowych.
24.Jak wygląda etyka i reguły sponsorowania. Dokładanie czytaj regulamin
i sposoby wynagradzania. Nie stosując się do zasad narażasz
się na przykre konsekwencje. Jeśli jednak prawie wszystko jest dozwolone,
oznacza to, że ludzie w tej firmie nie mają bladego pojęcia
o funkcjonowaniu PP czy MLM.
25.Czy w pełni możesz wierzyć w uczciwość firmy i na czym opierasz
swoją wiarę.
26.Jaki typ planu marketingowego wykorzystuje dana firma. Zwykle
z góry odrzucam wszelkie piramidy, ponzi, matryce itp. Więcej czytaj
na ten temat w rozdziale „Unikaj programów piramidalnych”.
Każdy z tych elementów zwykle potrzebuje rozwinięcia i/lub dodatkowego
zbadania. Jednakże już sam fakt brania pod uwagę powyższych parametrów
potrafi otworzyć oczy na te tematy, z których istnienia nie zdaje
sobie sprawy wiele osób podejmujących współpracę z różnymi firmami.
Korzystanie z programów afiliacyjnych/rekomendacyjnych to w dzisiejszej
rzeczywistości nie tylko moda, lecz wymóg naszych czasów. Zarówno
dla producentów i usługodawców, jak również dla wielu ludzi poszukujących
alternatywy w swoim życiu i możliwości dodatkowych (lub podstawowych)
dochodów. Ponieważ jednak w każdej dziedzinie są giganci i maluczcy,
warto mieć na uwadze, z kim się związujemy. Rozwody, także w
dziedzinie biznesu, nie są zbyt przyjemne.
Jeśli miałbyś do wyboru: zostać dealerem Coca Coli
lub dystrybutorem lokalnej wytwórni wód gazowanych,
co wybrałbyś?
Ta sama zasada obowiązuje w wyborze partnera w biznesach rekomendacyjnych.
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
Jaki program partnerski jest odpowiedni dla mnie i dla mojej strony
www?
Kluczem jest tu dopasowanie rodzaju produktów/usług do tematyki Twojej
strony.
Niezależnie od tego, istnieje cały szereg parametrów, które należy brać
pod uwagę. Jest wiele programów partnerskich, a ich liczba stale wzrasta.
Istotnym elementem jest więc wybór odpowiedniego.
Kryteria wyboru programów partnerskich,
MLMów.
Na co powinieneś zwrócić szczególną uwagę:
1. Kiedy powstała firma i od jak dawna funkcjonuje program partnerski.
Im dłuższy staż, tym większa wiarygodność. Do nowych PP trzeba
podchodzić ze specjalną ostrożnością, szczególnie jeśli zarówno
PP jest nowy, jak i sama firma niedawno powstała.
2. Jakie są podstawy prawne działania. Zgodnie z polskim prawem, na
stronie www powinny znajdować się detale dotyczące nazwy, adresu,
statusu prawnego przedsiębiorstwa itp.
3. Jaki jest globalny obrót firmy. Im większy tym większa wiarygodność,
lecz niekoniecznie lepsze warunki dla partnerów.
4. Asortyment produktów, ich jakość i unikalność. Zdecydowanie efektywniejsza
i zyskowniejsza jest sprzedaż produktów, które nie są ogólnodostępne. Powinny to być towary, które nie są osiągalne na
półkach tradycyjnych sklepów, czy nawet sklepów internetowych.
Im bardziej unikalny i ekskluzywny produkt, tym lepiej.
5. Zaplecze produkcyjne, administracyjne, badawczo-rozwojowe
i usługowe. Jeśli takowe istnieje, oznacza to, że masz do czynienia
z poważnym kontrahentem, który zainwestował sporo funduszy,
gdzie funkcjonuje długoterminowy plan działania i ewentualność
rozwoju tak firmy, jak i PP.
6. Jakie gwarancje daje firma na swoje produkty. To bardzo ważne.
Stanowią one tzw. wartość dodaną, na którą klienci zwracają baczną
uwagę i w wielu wypadkach to nie cena zadecyduje o zakupie,
lecz oferowane gwarancje i serwis. Jeśli produkt jest sprzedawany
online, wg prawa istnieje obowiązek udzielenia klientowi prawa
zwrotu towaru w ciągu 10 dni.
7. Łatwość startu, czy nie ma nadmiernych wymagań dotyczących
kosztów, doświadczenia, szkoleń. Zdarza się, że aby zostać uczestnikiem
PP, musisz zakupić określony produkt lub wydać gotówkę w
inny sposób. Nierzadko jest to próba „upchnięcia” towaru, bez
oglądania się na późniejsze konsekwencje.
8. Dostęp do informacji o stosowanym planie marketingowym, premiach
etc. Wszystko to powinno być dostępne na www lub na żądanie.
Zdarza się, że o niektórych ograniczeniach, wymogach lub obowiązkach
można dowiedzieć się dopiero po zapisaniu się lub spełnieniu
innych wymogów, np. zakupieniu produktu.
9. Czy plan marketingowy jest oparty na obrocie wynikającym z zakupu
towaru. Niestety, nierzadko zdarza się, że pod nazwą PP, MLM
czy też inną kryje się tak naprawdę system piramidalny lub typu
ponzi. Trzymaj się od tego z daleka! Więcej czytaj o tym w rozdziale
„Unikaj programów piramidalnych”.
10.Czy istnieją programy szkoleniowe dla dystrybutorów i liderów.
Każdy szanujący się PP powinien udostępniać choćby podstawowe
materiały informacyjne, szkoleniowe i marketingowe. Jeśli są to
tylko bannery i przykładowe teksty reklamowe, to jest to stanowczo za mało i świadczy o tym, że firma nie przykłada się zbytnio,
a PP jest tylko dodatkiem do ich działalności. Powinna sukcesywnie
dodawać nowe materiały informacyjne i szkoleniowe.
11.Liczba dystrybutorów/partnerów/klientów.
12.Czy premie wypłacane są regularnie?
13.Jaki procent ceny produktu wraca do sieci w postaci premii.
W większości wypadków powinno być nie mniej niż 50%, choć
w niektórych, specyficznych branżach jest to wręcz niemożliwe. W
przypadku usług, gdzie cena płacona przez klienta stanowi blisko
100% zysku, z pewnością prowizja nie powinna być mniejsza niż połowa.
Poza specyficznymi przypadkami, gdy oferowana prowizja jest mniejsza
niż 25-30%, nawet nie zawracam sobie głowy czytaniem warunków.
14.Czy firma ma lub przewiduje dostęp do dodatkowych serwisów.
15.Czy produkt jest dostępny wyłącznie dystrybutorom tej firmy, czy
też można go nabyć poprzez inny kanał dystrybucji. Jeśli tak jest,
Twoje szanse na sprzedaż ewidentnie maleją.
16.W jaki sposób zamawia i otrzymuje produkty. Procedura nie powinna
być żmudna ani skomplikowana, gdyż to zniechęca tak klientów,
jak i partnerów. Dobra logistyka świadczy o sprawności i operatywności
firmy.
17.Czy istnieją jakiekolwiek limity obowiązujące dystrybutorów. Jeżeli
wypłaty określonych premii są obwarowane koniecznością osiągnięcia
określonego, wysokiego obrotu, świadczy to, iż firma chce „wyżyłować”
dystrybutora. Premie, do których nie zakwalifikował się
dystrybutor, stanowią ekstra zysk firmy. Powinieneś dostawać tyle,
ile wypracujesz. Limity do 100 złotych są racjonalne. Trzeba brać
pod uwagę koszty każdego przelewu i księgowania każdej wypłaty.
18.Czy istnieje możliwość rozwoju biznesów na rynkach międzynarodowych.
Jeśli tak, stwarza to dodatkowe, duże możliwości zysku.
19.Czy dystrybutorzy mają jakikolwiek wpływ na politykę i działalność
firmy. Niestety, najczęściej organizatorzy PP wychodzą z założenia,
że oni wiedzą najlepiej i jest tak i tak, bo... Jest to jeden z największych
błędów firm tworzących PP. Wydaje im się, że technika i
ich kalkulacje to główne filary sukcesu. Jednak często są to dyletanci
w kwestii samej sprzedaży poprzez PP oraz w zakresie sponsorowania.
Nie znają tematu od strony partnerów i często nie chcą
uwzględniać ich wniosków i opinii. Prawda jest taka, że jeśli ktoś
nie ma doświadczenia w określonych działaniach, powinien
uczyć się od tego, który wie, jakie procesy, techniki i mechanizmy
tu działają. Liderzy posiadający doświadczenie w PP i MLM powinni
być wręcz hołubieni przez organizatorów PP. Oprogramowanie
może napisać wielu ludzi, tych co dużo wiedzą i potrafią w zakresie
sprzedaży i sponsorowania nie jest tak wielu...
20.Czy firma reklamuje swoje produkty, gdzie i w jaki sposób. Ma to
wpływ na wysokość prowizji, jakie daje dystrybutorom. Im większy
budżet przeznaczony na reklamę, tym mniejszy procent obrotu
może być przydzielony partnerom. Jeśli reklama odnosi się bezpośrednio
do strony głównej firmy, to zabiera partnerom pieniądze,
ponieważ w cenę detaliczną produktu jest wliczona prowizja dla
partnerów. Sprzedając bezpośrednio ze swojej strony głównej „łykają”
Twoją prowizję, zmniejszając Twoje szanse na zarobek.
21.Czy firma jest członkiem Stowarzyszenia Sprzedaży Bezpośredniej.
W zasadzie nie dotyczy to większości PP, natomiast w przypadku
MLMów nieposiadanie członkostwa SSB to duża „krecha”... Świadczy
bowiem o tym, że nie stosuje się do przyjętych przez Stowarzyszenie
zasad, a są one podstawą uczciwego i prawego działania w
tym systemie.
22.Czy firma otrzymała nagrody i wyróżnienia.
23.Czy jest cytowana w literaturze i czasopismach biznesowych.
24.Jak wygląda etyka i reguły sponsorowania. Dokładanie czytaj regulamin
i sposoby wynagradzania. Nie stosując się do zasad narażasz
się na przykre konsekwencje. Jeśli jednak prawie wszystko jest dozwolone,
oznacza to, że ludzie w tej firmie nie mają bladego pojęcia
o funkcjonowaniu PP czy MLM.
25.Czy w pełni możesz wierzyć w uczciwość firmy i na czym opierasz
swoją wiarę.
26.Jaki typ planu marketingowego wykorzystuje dana firma. Zwykle
z góry odrzucam wszelkie piramidy, ponzi, matryce itp. Więcej czytaj
na ten temat w rozdziale „Unikaj programów piramidalnych”.
Każdy z tych elementów zwykle potrzebuje rozwinięcia i/lub dodatkowego
zbadania. Jednakże już sam fakt brania pod uwagę powyższych parametrów
potrafi otworzyć oczy na te tematy, z których istnienia nie zdaje
sobie sprawy wiele osób podejmujących współpracę z różnymi firmami.
Korzystanie z programów afiliacyjnych/rekomendacyjnych to w dzisiejszej
rzeczywistości nie tylko moda, lecz wymóg naszych czasów. Zarówno
dla producentów i usługodawców, jak również dla wielu ludzi poszukujących
alternatywy w swoim życiu i możliwości dodatkowych (lub podstawowych)
dochodów. Ponieważ jednak w każdej dziedzinie są giganci i maluczcy,
warto mieć na uwadze, z kim się związujemy. Rozwody, także w
dziedzinie biznesu, nie są zbyt przyjemne.
Jeśli miałbyś do wyboru: zostać dealerem Coca Coli
lub dystrybutorem lokalnej wytwórni wód gazowanych,
co wybrałbyś?
Ta sama zasada obowiązuje w wyborze partnera w biznesach rekomendacyjnych.
Fragment ebooka "Zostań superpartnerem!"
Manipulant.pl – krok po kroku
07:23
● Pomysł na stronę:
O tym, skąd się wziął pomysł na tę stronę, możesz poczytać tutaj.
● Domena:
Tutaj co do domeny mam taką jedną myśl – nie myśl o tym za
długo, jak na jakąś nazwę wpadniesz, rejestruj – bo szkoda czasu.
Wbrew temu, co piszą, że ważna jest nazwa itd. – praktyka
dowodzi jednak, że każdą nazwę da się wypozycjonować, choćby
wspomniany już dziś osiagacz.info.
Ponadto musisz wiedzieć jeszcze o jednym: wyszukiwarki takie
jak Google premiują wiek domeny! Za lepsze są uznawane
strony, które działają dłużej – strony te są uznawane za bardziej
pewne, niebędące chwilowym wybrykiem. Tak więc im
krócej się zastanawiasz nad rozpoczęciem działania, tym dla
Ciebie lepiej.
● Hosting:
Tutaj radzę na sam początek wybrać coś taniego i działającego,
jak choćby webd.pl. Przynajmniej ja to wybieram, jak mam tanio
coś działającego zrobić.
● CMS:
Wgrywamy WordPressa, no, przynajmniej ja wgrałem, są tacy,
co wolą Joomlę i inne tym podobne. Mnie jednak spodobał się
WordPress, ze względu na swą prostotę i prostą logikę konstrukcji
(w kilka minut pojąłem, o co biega, w Joomli mi znacznie
gorzej szło).
● Dostosować CMS:
Wgrałem jeszcze trzy pluginy do WordPressa: Meta Tag Generator
1.1 (do robienia meta tagów), Related Posts (do robienia
listy podobnych artykułów pod artykułami), no i Akismet (antyspam).
CMS-y mają tę dodatkową zaletę, że jeśli chcemy zwiększyć
ich funkcjonalność, najczęściej możemy zasięgnąć porad
społeczności internetowych użytkowników tego samego programu.
A jakby tego było mało, najczęściej istnieją już
gotowe rozwiązania na dany problem w postaci wtyczek (pluginów).
● Skórka:
Szukamy ładnej i prostej do modyfikacji skórki, ja znalazłem
SandBoxa.
● Grafika – przystrajanie:
Teoretycznie ten punkt można pominąć, ale w praktyce daje on
wiele satysfakcji. No i niestety zajmuje dużo czasu. W każdym
razie wziąłem w obroty GIMP-a i kilka fotek z sxc.hu (z odpowiednimi
licencjami + ewentualny kontakt z autorem). Puściłem
jeden gradient, na nim jakieś napisy, znalazłem jeszcze
opcję rysowania kółek i robienia cienia, no i wyszło, co wyszło
(wiele więcej opcji w Gimpie nie znam).
Najgorzej było to wszystko do skórki powrzucać, bo ta skórka
nie jest na tabelkach, ale na DIV-ach i CSS-ie (ci ludzie kochają
mi życie utrudniać, tabelki były proste i działały wszędzie tak
samo, a ten CSS działa jak mu się żywnie podoba – w zależności
od przeglądarki), no ale metodą prób, błędów i Google search
sobie poradziłem.
● Treść:
Na sam początek rzecz jasna artelis.pl, artykularnia.pl, fragmenty
ebooków z ZM, ostatnio doszły do tego także filmiki video.
W przyszłości planuję jeszcze dołożyć opisy książek papierowych
z jakiegoś PP księgarni.
O treści własnej też pomyślę – ale to za jakiś czas, jak mnie wena
twórcza najdzie.
Aha, treści zdobię obrazkami z sxc.hu, by to wszystko jakoś tak
ładnie wyglądało.
● Biuletyn:
Zakładam biuletyn na freebocie – nie będą się przecież przemęczał
i szukał jakiegoś skryptu!
● Pozycjonujemy:
Jeżeli to można nazwać pozycjonowaniem, to wrzucam na
szybko 5 wpisów dziennie na linkiseo. Wpisuję także kanał RSS
do katalogów RSS. Bawię się też w google sitemaps, wrzuciłem
tam link do kanału RSS, zamiast do mapy strony… bo mi się
nie chce jej robić. Jakoś zadziałało :)
O dalszym pozycjonowaniu pomyślę kiedy indziej – na daną
chwilę chcę, by strona już działała.
Tym samym w niecały dzień zrobiłem to, co planuję zrobić od dwóch
tygodni, Michał od kilku miesięcy, a Piotr od ponad pół roku...
Proste? Nic więcej nie trzeba, by strona działała w ramach PP. No,
nic więcej poza jej aktualizacją od czasu do czasu, no i rzecz jasna
dodaniem reklam, czym się kolejnego dnia zająłem.
Odpowiem teraz na pytanie:
Ile dni trzeba, by zrobić stronę?
Odpowiedź:
Kilka miesięcy lub lat rozmyślania i jeden dzień intensywnej
pracy!
Strona o budowaniu domów skazana na sukces!
Przeglądam właśnie nasze polskie strony z artykułami do przedruku:
www.artykularnia.pl i www.artelis.pl. Całkiem tam ładnie urósł dział
Dom i Ogród… – wykorzystam to. Zarobię coś na sprzedaży projektów
z programu partnerskiego www.TwojProjekt.pl (dostępnego na
platformie PP www.proparter.pl).
Robię stronkę o budowaniu domów.
- Czy ja się znam na budowaniu domów?
- Pojęcia o domach nie mam, lecz kompletnie mi to nie przeszkadza.
Temat mojej strony?
Jak się domyśliłem, stron o projektowaniu, budowaniu domów dużo
już w Internecie siedzi… Szukam więc swojej małej niszy. W tym celu
wszedłem na stronę Google AdWords Keyword Tool External, a tam
najpierw wpisałem hasło budowa domów i wyskoczyło mi coś takiego:
Źródło: https://adwords.google.com/select/KeywordToolExternal
Wpisuję teraz w Google po kolei te hasła i szukam tego, na które jest
najmniej wyników wprost pasujących do danej frazy. Muszę powiedzieć,
że całkiem dużo stron z tej tematyki w Internecie już jest… ale
jest też kilka haseł wolnych, jak choćby np.: budowa domu koszty,
budowa taniego domu, budowanie domów (ach, ten polski język
i odmiana słów), ile kosztuje budowa domu itd.
Wpisałem jeszcze do tych statystyk inne podobne hasła… znajdując
między innymi takie hasła z niewielką ilością dokładnie „frazowo”
odpowiadających im stron, jak: plany domu, projekt domów, katalog
domów, ciekawe projekty domów, najciekawsze projekty domów,
nowe projekty domów, nowoczesne projekty domów, projekt
domu jednorodzinnego, projekty domów Białystok, projekty domów
bliźniaczych, projekty domów dwurodzinnych, projekty domów
kosztorys, projekty domów podpiwniczonych, projekty domów
z basenem, projekty domów z garażem, projekty domów
z piwnicą, projekty domów z poddaszem użytkowym, typowe projekty
domów…
Dużo tego!
No, niby miało być wiele stron o budowaniu domów… A i tak znalazłem
coś dla siebie do wykorzystania. Kilka z tych haseł wykorzystam.
Przy okazji szukania tych haseł, zajrzałem na różne strony o tej
tematyce i co nieco o domach się już nauczyłem, by mieć jakiekolwiek
pojęcie.
Zakładam stronę
Na nazwę mojej strony wybrałem takie najbardziej uniwersalne
z tych znalezionych nisz, a więc: plany domów. Zrobiłem też nową
subdomenę na posiadanym już koncie hostingowym www.plany-do -
mow.ministrona.pl (rzecz jasna dla oszczędności kosztów, by nie kupować
kolejnej domeny i kolejnego hostingu).
Teraz na szybko czas na jakąś prostą stronę WWW, mam do wyboru:
zrobić samemu lub skorzystać z jakiegoś gotowego szablonu. Wybrałem
drugą opcję, wpisałem w goglach „free templates architecture”,
tym samym znalazłem kilka ciekawych pozycji.
Skorzystam z serwisu www.freewebsitetemplates.com, odpowiada
mi to, co napisali w terms of use (mogę używać jak chcę – nawet modyfikować,
nawet linka do siebie zwrotnego nie chcą, ale i tak
umieszczę w ramach podziękowań).
Pasowały mi do tematyki te projekty:
1. http://www.freewebsitetemplates.com/preview/architecture2
2. http://www.freewebsitetemplates.com/preview/template22/
3. http://www.freewebsitetemplates.com/preview/architecture/
Wybrałem ten trzeci, ściągam go i oglądam, co jest grane. Jak widać
– wszystko super pocięte jak trzeba, arkusz stylów CSS – nic teraz
nie pozostało, tylko zapełnić swoją treścią.
Zamiana na PHP
Zamieniłem jeszcze tylko szablon na plik PHP i podzieliłem jego
zwartość na menu górne, boczne, stopkę itd., tak by później łatwiej
było wprowadzać zmiany.
Inaczej rzecz biorąc – wrzucam pewne elementy, które później potencjalnie
będę chciał zmieniać jednocześnie na każdej podstronie,
do osobnych plików.
W praktyce wygląda to tak:
W szablonie mam taki kod:
- odpowiada on za zawartość górnego fragmentu głównej części
strony. Tymczasowo nic tam nie ma, jednakże możliwe, że
za jakiś czas będę chciał tam umieścić baner z jakiegoś
programu partnerskiego.
Wrzucam więc tę zawartość do pliku body-top.PHP, wstawiając
w to miejsce taki kod:
- od tej chwili zmieniając zawartość pliku body-top.PHP –
zmieniam ten fragment kodu na każdej podstronie całego serwisu.
Więcej o funkcji include znajdziesz tutaj:
http://pl2.PHP.net/manual/pl/function.include.PHP
Zamiana na PHP w tym wypadku ma za zadanie wyłącznie późniejsze
ułatwienie edycji. Rzecz jasna można sobie bez tej zamiany poradzić.
Nie podoba mi się jeszcze rozszerzenie .php – dla wyszukiwarek takich
jak Google sugeruje ono, że jest to strona ze zmienną zawartością
(może to negatywnie wpływać na jej pozycję w długim okresie).
Dodałem więc do katalogu głównego plik .htaaccess.
nazwa: .htaccess
zawartość pliku:
RewriteEngine On
Options +FollowSymlinks
RewriteRule ^(.+)\.html$ $1.PHP [L]
Więcej o działaniu plików .htaccess znajdziesz tutaj:
http://home.pl/pomoc/funkcje/htaccess/rewrite
Dzięki temu niewielkiemu zabiegowi mogę teraz linkować moją stronę
i podstrony, używając rozszerzenia .html, mimo że pliki w rzeczywistości
mają rozszerzenie .php.
Czas na zawartość strony
Teraz cała sztuka polega na tym, aby odpowiednio zapełnić całą stronę
różnymi treściami tematycznie związanymi z domami. To, co mogę
– modyfikuję, tak by podkreślić co ważniejsze dla wyszukiwarek
hasła znacznikami i
.
O tym, skąd się wziął pomysł na tę stronę, możesz poczytać tutaj.
● Domena:
Tutaj co do domeny mam taką jedną myśl – nie myśl o tym za
długo, jak na jakąś nazwę wpadniesz, rejestruj – bo szkoda czasu.
Wbrew temu, co piszą, że ważna jest nazwa itd. – praktyka
dowodzi jednak, że każdą nazwę da się wypozycjonować, choćby
wspomniany już dziś osiagacz.info.
Ponadto musisz wiedzieć jeszcze o jednym: wyszukiwarki takie
jak Google premiują wiek domeny! Za lepsze są uznawane
strony, które działają dłużej – strony te są uznawane za bardziej
pewne, niebędące chwilowym wybrykiem. Tak więc im
krócej się zastanawiasz nad rozpoczęciem działania, tym dla
Ciebie lepiej.
● Hosting:
Tutaj radzę na sam początek wybrać coś taniego i działającego,
jak choćby webd.pl. Przynajmniej ja to wybieram, jak mam tanio
coś działającego zrobić.
● CMS:
Wgrywamy WordPressa, no, przynajmniej ja wgrałem, są tacy,
co wolą Joomlę i inne tym podobne. Mnie jednak spodobał się
WordPress, ze względu na swą prostotę i prostą logikę konstrukcji
(w kilka minut pojąłem, o co biega, w Joomli mi znacznie
gorzej szło).
● Dostosować CMS:
Wgrałem jeszcze trzy pluginy do WordPressa: Meta Tag Generator
1.1 (do robienia meta tagów), Related Posts (do robienia
listy podobnych artykułów pod artykułami), no i Akismet (antyspam).
CMS-y mają tę dodatkową zaletę, że jeśli chcemy zwiększyć
ich funkcjonalność, najczęściej możemy zasięgnąć porad
społeczności internetowych użytkowników tego samego programu.
A jakby tego było mało, najczęściej istnieją już
gotowe rozwiązania na dany problem w postaci wtyczek (pluginów).
● Skórka:
Szukamy ładnej i prostej do modyfikacji skórki, ja znalazłem
SandBoxa.
● Grafika – przystrajanie:
Teoretycznie ten punkt można pominąć, ale w praktyce daje on
wiele satysfakcji. No i niestety zajmuje dużo czasu. W każdym
razie wziąłem w obroty GIMP-a i kilka fotek z sxc.hu (z odpowiednimi
licencjami + ewentualny kontakt z autorem). Puściłem
jeden gradient, na nim jakieś napisy, znalazłem jeszcze
opcję rysowania kółek i robienia cienia, no i wyszło, co wyszło
(wiele więcej opcji w Gimpie nie znam).
Najgorzej było to wszystko do skórki powrzucać, bo ta skórka
nie jest na tabelkach, ale na DIV-ach i CSS-ie (ci ludzie kochają
mi życie utrudniać, tabelki były proste i działały wszędzie tak
samo, a ten CSS działa jak mu się żywnie podoba – w zależności
od przeglądarki), no ale metodą prób, błędów i Google search
sobie poradziłem.
● Treść:
Na sam początek rzecz jasna artelis.pl, artykularnia.pl, fragmenty
ebooków z ZM, ostatnio doszły do tego także filmiki video.
W przyszłości planuję jeszcze dołożyć opisy książek papierowych
z jakiegoś PP księgarni.
O treści własnej też pomyślę – ale to za jakiś czas, jak mnie wena
twórcza najdzie.
Aha, treści zdobię obrazkami z sxc.hu, by to wszystko jakoś tak
ładnie wyglądało.
● Biuletyn:
Zakładam biuletyn na freebocie – nie będą się przecież przemęczał
i szukał jakiegoś skryptu!
● Pozycjonujemy:
Jeżeli to można nazwać pozycjonowaniem, to wrzucam na
szybko 5 wpisów dziennie na linkiseo. Wpisuję także kanał RSS
do katalogów RSS. Bawię się też w google sitemaps, wrzuciłem
tam link do kanału RSS, zamiast do mapy strony… bo mi się
nie chce jej robić. Jakoś zadziałało :)
O dalszym pozycjonowaniu pomyślę kiedy indziej – na daną
chwilę chcę, by strona już działała.
Tym samym w niecały dzień zrobiłem to, co planuję zrobić od dwóch
tygodni, Michał od kilku miesięcy, a Piotr od ponad pół roku...
Proste? Nic więcej nie trzeba, by strona działała w ramach PP. No,
nic więcej poza jej aktualizacją od czasu do czasu, no i rzecz jasna
dodaniem reklam, czym się kolejnego dnia zająłem.
Odpowiem teraz na pytanie:
Ile dni trzeba, by zrobić stronę?
Odpowiedź:
Kilka miesięcy lub lat rozmyślania i jeden dzień intensywnej
pracy!
Strona o budowaniu domów skazana na sukces!
Przeglądam właśnie nasze polskie strony z artykułami do przedruku:
www.artykularnia.pl i www.artelis.pl. Całkiem tam ładnie urósł dział
Dom i Ogród… – wykorzystam to. Zarobię coś na sprzedaży projektów
z programu partnerskiego www.TwojProjekt.pl (dostępnego na
platformie PP www.proparter.pl).
Robię stronkę o budowaniu domów.
- Czy ja się znam na budowaniu domów?
- Pojęcia o domach nie mam, lecz kompletnie mi to nie przeszkadza.
Temat mojej strony?
Jak się domyśliłem, stron o projektowaniu, budowaniu domów dużo
już w Internecie siedzi… Szukam więc swojej małej niszy. W tym celu
wszedłem na stronę Google AdWords Keyword Tool External, a tam
najpierw wpisałem hasło budowa domów i wyskoczyło mi coś takiego:
Źródło: https://adwords.google.com/select/KeywordToolExternal
Wpisuję teraz w Google po kolei te hasła i szukam tego, na które jest
najmniej wyników wprost pasujących do danej frazy. Muszę powiedzieć,
że całkiem dużo stron z tej tematyki w Internecie już jest… ale
jest też kilka haseł wolnych, jak choćby np.: budowa domu koszty,
budowa taniego domu, budowanie domów (ach, ten polski język
i odmiana słów), ile kosztuje budowa domu itd.
Wpisałem jeszcze do tych statystyk inne podobne hasła… znajdując
między innymi takie hasła z niewielką ilością dokładnie „frazowo”
odpowiadających im stron, jak: plany domu, projekt domów, katalog
domów, ciekawe projekty domów, najciekawsze projekty domów,
nowe projekty domów, nowoczesne projekty domów, projekt
domu jednorodzinnego, projekty domów Białystok, projekty domów
bliźniaczych, projekty domów dwurodzinnych, projekty domów
kosztorys, projekty domów podpiwniczonych, projekty domów
z basenem, projekty domów z garażem, projekty domów
z piwnicą, projekty domów z poddaszem użytkowym, typowe projekty
domów…
Dużo tego!
No, niby miało być wiele stron o budowaniu domów… A i tak znalazłem
coś dla siebie do wykorzystania. Kilka z tych haseł wykorzystam.
Przy okazji szukania tych haseł, zajrzałem na różne strony o tej
tematyce i co nieco o domach się już nauczyłem, by mieć jakiekolwiek
pojęcie.
Zakładam stronę
Na nazwę mojej strony wybrałem takie najbardziej uniwersalne
z tych znalezionych nisz, a więc: plany domów. Zrobiłem też nową
subdomenę na posiadanym już koncie hostingowym www.plany-do -
mow.ministrona.pl (rzecz jasna dla oszczędności kosztów, by nie kupować
kolejnej domeny i kolejnego hostingu).
Teraz na szybko czas na jakąś prostą stronę WWW, mam do wyboru:
zrobić samemu lub skorzystać z jakiegoś gotowego szablonu. Wybrałem
drugą opcję, wpisałem w goglach „free templates architecture”,
tym samym znalazłem kilka ciekawych pozycji.
Skorzystam z serwisu www.freewebsitetemplates.com, odpowiada
mi to, co napisali w terms of use (mogę używać jak chcę – nawet modyfikować,
nawet linka do siebie zwrotnego nie chcą, ale i tak
umieszczę w ramach podziękowań).
Pasowały mi do tematyki te projekty:
1. http://www.freewebsitetemplates.com/preview/architecture2
2. http://www.freewebsitetemplates.com/preview/template22/
3. http://www.freewebsitetemplates.com/preview/architecture/
Wybrałem ten trzeci, ściągam go i oglądam, co jest grane. Jak widać
– wszystko super pocięte jak trzeba, arkusz stylów CSS – nic teraz
nie pozostało, tylko zapełnić swoją treścią.
Zamiana na PHP
Zamieniłem jeszcze tylko szablon na plik PHP i podzieliłem jego
zwartość na menu górne, boczne, stopkę itd., tak by później łatwiej
było wprowadzać zmiany.
Inaczej rzecz biorąc – wrzucam pewne elementy, które później potencjalnie
będę chciał zmieniać jednocześnie na każdej podstronie,
do osobnych plików.
W praktyce wygląda to tak:
W szablonie mam taki kod:
- odpowiada on za zawartość górnego fragmentu głównej części
strony. Tymczasowo nic tam nie ma, jednakże możliwe, że
za jakiś czas będę chciał tam umieścić baner z jakiegoś
programu partnerskiego.
Wrzucam więc tę zawartość do pliku body-top.PHP, wstawiając
w to miejsce taki kod:
- od tej chwili zmieniając zawartość pliku body-top.PHP –
zmieniam ten fragment kodu na każdej podstronie całego serwisu.
Więcej o funkcji include znajdziesz tutaj:
http://pl2.PHP.net/manual/pl/function.include.PHP
Zamiana na PHP w tym wypadku ma za zadanie wyłącznie późniejsze
ułatwienie edycji. Rzecz jasna można sobie bez tej zamiany poradzić.
Nie podoba mi się jeszcze rozszerzenie .php – dla wyszukiwarek takich
jak Google sugeruje ono, że jest to strona ze zmienną zawartością
(może to negatywnie wpływać na jej pozycję w długim okresie).
Dodałem więc do katalogu głównego plik .htaaccess.
nazwa: .htaccess
zawartość pliku:
RewriteEngine On
Options +FollowSymlinks
RewriteRule ^(.+)\.html$ $1.PHP [L]
Więcej o działaniu plików .htaccess znajdziesz tutaj:
http://home.pl/pomoc/funkcje/htaccess/rewrite
Dzięki temu niewielkiemu zabiegowi mogę teraz linkować moją stronę
i podstrony, używając rozszerzenia .html, mimo że pliki w rzeczywistości
mają rozszerzenie .php.
Czas na zawartość strony
Teraz cała sztuka polega na tym, aby odpowiednio zapełnić całą stronę
różnymi treściami tematycznie związanymi z domami. To, co mogę
– modyfikuję, tak by podkreślić co ważniejsze dla wyszukiwarek
hasła znacznikami i
,
.
Inaczej mówiąc, tworząc treści, nieustannie korzystam z KeywordTo -
olExternal.
W ramach dodatkowych treści na stronę wykorzystuję to, co znajdę
na stronie www.TwojProjekt.pl, jak i we wspomnianych serwisach
z darmowymi artykułami, a także w innych tematycznie powiązanych
programach partnerskich, przykładowo www.doradca-kredytowy.pl
(to, co mogę – kopiuję, to, czego nie mogę – nie kopiuję – najpierw
czytam – uczę się, a potem próbuję coś napisać swoimi słowami).
Ważne: pamiętam, by na każdej podstronie serwisu zmieniać
parametry title, description i keywords.
Treści dodatkowo zdobię ilustracjami z www.sxc.hu – rzecz jasna tylko
tymi, których licencja na to pozwala.
Podstrona: Wystrój wnętrz domu
http://plany-domow.ministrona.pl/malowanie-wnetrz.html
Tutaj umieściłem reklamę ebooka z programu partnerskiego Złotych
Myśli (pod żadnym pozorem nie ograniczam się nigdy do jednego
programu partnerskiego), tematycznie związanego z budownictwem:
„Remont w praktyce: malowanie” (www.remont-malowanie.zlote -
mysli.pl).
Teoretycznie mogłem skopiować gotową ofertę z reklamą z tej strony
– nie zrobiłem tego jednakże, bo nijak mi tematycznie nie podchodziła
pod budowanie domów. Dlatego też napisałem coś od siebie,
pogrubiając co ważniejsze dla wyszukiwarek słowa.
Aha, skopiowałem z oryginalnej strony ofertowej tę wyliczankę od
pauzy, wprowadzając rzecz jasna małą, marketingowo ważną zmianę:
Zamiast:
Jak malować na drewnie, metalu, ceramice, szkle i tkaninach?
Umieściłem:
– Jak wykonać malowanie na drewnie?
– Jak wykonać malowanie na szkle?
– Jak wykonać malowanie na ceramice?
– Jak wykonać malowanie na tkaninach?
Niby taka niewielka zmiana… lecz bardzo zyskowna w praktyce. Więcej
ludzi pyta Google o malowanie na szkle niż o to, jak malować
na szkle.
Podstrona: Dom porady
http://plany-domow.ministrona.pl/dom-porady.html
Ta podstrona ma być poświęcona przedrukowanym artykułom – tylko
dlaczego nie nazwałem jej zwyczajnie „Artykuły”?
Odpowiedź jest prosta: mało kto będzie szukał w Internecie hasła
„budownictwo artykuły” czy też „dom artykuły”, jak już czegoś będzie
szukać, to „artykuły budowlane” – lecz wątpię, by wpisując to hasło,
ktoś szukał treści do czytania…
Natomiast hasła „dom porady”, jak i „porady budowlane”, są dosyć
popularne, dlatego też tak tę podstronę nazwałem.
Wracając do zawartości tej strony, umieściłem tu spis artykułów dostępnych
w serwisie, lecz uwaga – nie umieściłem samych linków.
Umieściłem linki i „zajawki artykułów” – wyszukiwarki nie lubią
zwykłych spisów linków, dlatego lepiej umieszczać pomiędzy linkami
jakąś porcję tekstu.
Jako że tych artykułów jest trochę, podzieliłem je na kategorie – będzie
więcej podstron, głębsza struktura strony – co może być pomocne
w pozycjonowaniu. Nazwy kategorii wybrane oczywiście przy pomocy
narzędzia Google do Keywords.
Dodatkowo do każdego artykułu z osobna szukam przy jego pomocy
odpowiedniej nazwy (popularnego hasła, tematycznie związanego
z artykułem) – która wyświetla się w znaczniku H1 w lewym rogu.
Każdy artykuł opatruję oczywiście osobnymi parametrami title, keywords
i description – a w samej treści pogrubiam niektóre popularniejsze
słowa.
Podstrona: Hipoteka
Tę podstronę poświęciłem na program partnerski www.doradca-kre -
dytowy.pl (możesz zarejestrować się w www.propartner.pl). Jak budujemy,
dom to trzeba mieć na niego pieniądze :)
Napisałem tu kilka słów o kredytach – pogrubiając rzecz jasna co
ważniejsze. Dodałem też dwie podstrony hipoteka i kredyt hipoteczny.
Materiał na te strony wziąłem z polskiej Wikipedii http://pl.wiki -
pedia.org/wiki/Strona_główna (można korzystać podając link do
źródła – więcej informacji na ten temat tutaj).
Dodałem też podstronę kredyt hipoteczny kalkulator, gdzie ładnie
rozpisałem to, co znajduje się na stronie www.doradca-kredytowy.pl.
Tutaj oczywiście mało świadomy internauta zaraz przeniesie się na
strony Centrum Doradztwa z moim linkiem partnerskim.
Na każdej z tych podstron zachęciłem internautę do przelania na
moje konto 10 zł ;) Umieściłem taką niewinną, rzucającą się w oczy
zachętę do wypełnienia formularza kontaktowego w tym programie
partnerskim (za co płacą 10 zł).
„Zobacz także:” – ot, taki mały myk marketingowy zastosowałem na
tej stronie na dole. Niby niewinny początek artykułu, ale jakby ktoś
zdecydował się rzeczywiście „zobaczyć to także” – przeniesie się także
na strony objęte programem partnerskim, aplikując mój plik cookies.
Strona Główna: Plany Domów
http://plany-domow.ministrona.pl/
Pewnie zastanawiasz się, dlaczego w takiej kolejności… Najpierw
podstrony, a teraz strona główna: plany domów.
Sprawa jest prosta, przed rozpoczęciem budowania strony o budowaniu
domów nie wiedziałem wiele – teraz, po przeczytaniu kilkunastu
artykułów, odwiedzeniu serwisów konkurencyjnych, coś już
wiem, akurat w tym wypadku nie na wiele mi się to przydało, ale
w innych przypadkach dobrze jest najpierw dobrze rozeznać się w temacie.
Wracając do tej strony głównej, wypada tu napisać jakiś ładny tekst
sprzedażowy – aby sprzedać jakiś projekt.
Zajrzałem więc jeszcze raz na stronę www.TwojProjekt.pl, by zobaczyć,
co tam oferują itd.
Następnie napisałem coś od siebie, podkreślając przede wszystkim
korzyści, jakie znalazłem na tej stronie, używając oczywiście pogrubionych
słów kluczowych…
Jeśli w tym wypadku brak Ci weny twórczej, proponuję – otwórz inne
strony WWW, gazetę, okładki książek – poszukaj także miejsc,
gdzie próbują człowieka namówić do kupna czegoś. Przeczytaj kilka
takich tekstów – wypisując te zdania, te frazy, które według Ciebie
były najbardziej przekonujące do skorzystania z oferty. Następnie
tekst trzeba zgrabnie zebrać w jedną całość, dopisać coś od siebie
i gotowe.
WAŻNE: pamiętaj w tym wypadku o podkreślaniu korzyści
dla klienta!
Boczne menu
Pozostało mi jeszcze boczne menu do zagospodarowania.
Zrobiłem tam użytek z wyszukiwarki projektów w połączeniu z wcześniej
znalezionymi przy pomocy Google niszowymi frazami kluczowymi
typu: dom z basenem itd.
Jeszcze tylko małe pozycjonowanie strony...
Czy coś na tej stronie zarobię?
Nie wiem. Dotychczas na podobnych projektach zarabiałem, wiem
za to coś innego, znacznie ważniejszego. Wiem, że nigdy nie dowiem
się, czy na stronie zarobię – dopóki tej strony nie zrobię.
Mam teraz pytanko małe:
Czy wchodząc na stronę: www.plany-domow.ministrona.pl zauważysz,
że autor tej strony nie ma zielonego pojęcia o budowaniu domów?
Tak właśnie działa marketer, sprzedawca – przychodzi do niego
klient-producent i mówi:
– Sprzedaj mi to pan…
Sprzedawcy nic nie pozostało – poza znalezieniem sposobu na sprzedaż…
W programach partnerskich praca polega właśnie na tym… Przychodzi
do nas właściciel firmy i mówi:
– Sprzedajcie mi to.
A my, partnerzy, sprzedajemy – bawimy się w sprzedawców, w specyficznym
środowisku, jakim jest Internet.
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"
Marketing zachciankowy
07:11
Strona dla Cioci
Wygadałem się jakiś czas temu Cioci, że coś tam gram na giełdzie
(www.gpw.zlotemysli.pl)... Za kilka tygodni telefon. Ciocia dzwoni
i mówi, że rozmawiała z kolegą, który żyje z grania na giełdzie itd.
W każdym razie doszło do tego, że zapytała mnie, co ma zrobić, by
grać na giełdzie. Ja na to, że prześlę jej maila z linkami, co i jak –
krok po kroku. Za chwilę też spytałem, czy nie będzie miała nic przeciwko
temu, że założy z moich linków, a ja dostanę dzięki temu prowizje
(ona nic nie straci).
Rzecz jasna – nie miała Zapytała tylko, czy jej znajoma też będzie
mogła z tych linków założyć.
W ten oto sposób powstała mała stronka dla Cioci i jej znajomych
www.akcje.ministrona.pl, na której zarabiam na programie partnerskim
mBanku (www.mbank.net.pl).
Jak widać, na programie partnerskim można też zarabiać przez telefon.
I wielkiej wiedzy marketingowej to nie wymaga.
Wystarczy słuchać, rozmawiać… i w odpowiednim momencie
zareagować!
Równie dobrze przecież mogłem Cioci podyktować adres
mBanku przez telefon.
Ministrona pod wybraną książkę
Jest 8:00, około 10:00 muszę wyjść na uczelnię, tak więc mam ponad
2 godziny do dyspozycji – zabieram się za ministronkę.
1. Wchodzę na Złote Myśli, szukam ebooka, o którym jeszcze nic
nie pisałem.
2. No i mam, Rozwód i alimenty, autorstwa Dariusz Kostyra;
o rozwodzie, alimentach – nie mam zielonego pojęcia, prawdę
mówiąc – nawet jeszcze żonaty nie jestem, ale to mi jakoś nie
przeszkadza, by promować tę książeczkę.
3. Szybko przeszukuję Internet pod względem haseł z tym związanych,
a przede wszystkim miejsca, gdzie mógłbym zyskać jakąś
dodatkową treść o tematyce na swoją stronkę, a więc Wikipedia
(www.pl.wikipedia.org), jak i serwisy z artykułami do przedruku
(Artelis i Artykularnia). Znalazłem coś ciekawego na Wikipedii
– rozwód (treści z Wikipedii można wykorzystywać za
podaniem źródła pochodzenia w postaci linku – choć zanim to
zrobisz, poczytaj dokładnie, co tam piszą). Dodatkowa treść
jest przydatna w przypadku pozycjonowania, warto zwyczajnie
zrobić na stronie kilka podstron tematycznych.
4. Teraz potrzebny jest szybko jakiś szablonik, ja skorzystam z tego,
który już wcześniej miałem przygotowany do innej stronki
– nie będę się przecież przemęczać, tworząc nowy. Szablonik
nie jest doskonały – zarówno pod względem programistyczym,
jak i wizualnym (w końcu przeze mnie zrobiony), ale to mi nie
przeszkadza zbytnio. Moim celem jest dostarczenie prostej informacji
na temat tego, czego szuka potencjalny odbiorca. Inaczej
mówiąc, poszukaj w necie pod hasłami: darmowe szablony,
darmowy szablon – i nie zastanawiaj się długo nad wyborem,
bo szkoda na to czasu. Wybierz najlepiej taki najprostszy,
biorąc pod uwagę znaczenie kolorów, żeby przypadkiem do
tego ebooka o alimentach nie brać jakiegoś w jaskrawych
kolorach. Dodatkowo na stronkę możemy poszukać jakiegoś
ładnego obrazka, zdjęcia – zobacz na www.sxc.hu.
5. Mam szablon, mamy treść (zarówno to z Wikipedii, jak i to, co
jest na stronach ofertowych Złotych Myśli), myślę, że ze 3 podstrony
z tego wyjdą. Szukam teraz odpowiednich haseł do mojej
stronki, patrząc na opis, spis treści książki i strony WWW
o podobnej tematyce. W tym celu odwiedzam także dwa
miejsca: ranking słów kluczowych, Onet boksy
(http://boksy.onet.pl/ranking.html) i, dostępny na koncie
w Google AdWords, Keyword Tool
(http://adwords.google.com/ select/ KeywordToolExternal ).
6. Mam już wszystko, co potrzebne, zabieram się za tworzenie
stronki, oto i ona Pozew o rozwód:
http://pozew-rozwodowy.ministrona.pl
7. Wchodzę na LinkiSeo (www.linkiseo.pl), zlecam stronkę do
dodania na najbardziej popularne hasła (patrz punkt 5). Tymczasowo
na 3 linki dziennie – po jakimś czasie zmienię na więcej.
8. Za kilka tygodni, gdy już strona będzie w wyszukiwarkach,
umieszczę linki do tej strony na innych moich stronach, jak
i w kilku ważniejszych katalogach. Na tej stronie później też
gdzieś na dole umieszczę linki do innych moich stron, związanych
choć odrobinę tematycznie.
9. Idę na uczelnię i tyle mojej racy na dziś. Od teraz już tylko czekam
na zarobek za moją wykonaną pracę.
No i jak – proste? Nic więcej nie potrzeba, by zarobić pierwsze pieniądze.
No to teraz taka osobista prośba (za zdradzenie tego jakże
banalnego sposobu) – gdy wejdziesz na Złote Myśli i zaczniesz wybierać
książeczkę, którą chcesz w ten sposób promować, nie rób mi
konkurencji i wybierz inną :)
Podobną rzecz jak z książkami Złotych Myśli można robić z dowolnym
innym produktem, choćby zwykłymi książkami papierowymi
np. z księgarni Aragon (www.aragon.pl). Wystarczy znaleźć tematykę,
popularną książkę – która nie jest jakoś specjalnie wypromowana
w wyszukiwarakch internetowych. Stworzyć małą stronkę i troszkę
wypozycjonować.
Nie minęły trzy tygodnie i już miałem z tak zrobionej strony
pierwszą sprzedaż...
Wykorzystać szczególiki
Pod opiekę w ramach programu partnerskiego wziąłem kolejnego
ebooka ze Złotych Myśli. Postępowałem zgodnie z tym, co opisałem
w poprzednim artykule.
No, prawie dokładnie tak samo, zrobiłem taką stronkę „Wspólnoty
mieszkaniowe” (www.wspolnoty-mieszkaniowe.ministrona.pl) i zleciłem
dodawanie przy pomocy Linkiseo.pl. Małą różnicą jest to, że
wykorzystałem na tej ministronie także treść dostępną w darmowym
fragmencie ebooka i umieściłem ją bezpośrednio na stronie jako
tekst (według tego, czego dowiedziałem się na forum ZPP – jest to
dozwolone pod warunkiem podania źródła i autora).
Wykorzystanie darmowych fragmentów ebooków daje naprawdę
ogromne możliwości. Wybierając kilka tematycznych i przerabiając
na artykuły, możemy stworzyć naprawdę wartościową stronę czy też
kurs internetowy na dany temat. Przy okazji zarabiając na programie
partnerskim.
Mininisza – ach, te szczególiki
Wracając do ministronki, którą zrobiłem, nie wiem, czy zauważyłeś,
ale jest na niej pewna istotna różnica w stosunku do strony Złotych
Myśli. Zobacz sam:
Strona Złotych Myśli:
http://wspolnota-mieszkaniowa.zlotemysli.pl/
Moja strona:
http://wspolnoty-mieszkaniowe.ministrona.pl/
No i jak, widzisz drobny szczególik? Zrobiłem tu to, co opisałem
wcześniej, pisząc o niszy.
W narzędziu Keyword Tool (AdWords) znalazłem dosyć dużą liczbę
zapytań na hasło wspólnoty mieszkaniowe i zero konkurencji na to
hasło. Podczas gdy na hasło wspólnota mieszkaniowa już się
ktoś reklamował. Wyciągnąłem z tego prosty wniosek: hasło wspólnota
mieszkaniowa jest pewno częściej promowane, dlatego też
wybiorę to, co łatwe – i zajmę się niszą, czyli hasłem wspólnoty
mieszkaniowe.
Wyszukiwarki to nie ludzie
Gdyby na wykładzie profesor mówił o wspólnotach mieszkaniowych
i używał jednego z dwóch wyrażeń: wspólnoty mieszkaniowe i wspólnota
mieszkaniowa, nie byłoby wielkiej różnicy (rzecz jasna pomijając
wpływ na podświadomość). Jak widać – dla komputera to
ewidentnie nie jest to samo i tę maleńką różnicę można skutecznie
wykorzystać.
Czasem te szczególiki są widoczne na pierwszy rzut oka. Choćby np.
to, że w adresie serwisu aukcyjnego Allegro czy też wyszukiwarce Google
są dwie takie same literki, które nie zawsze słychać, gdy wypowiadamy
te słowa. Pomimo widoczności ich nie słychać... co może
często spowodować błędne wpisywanie tych adresów w przeglądarkach.
Ile dni trzeba, by zrobić stronę?
Mam dwóch znajomych, którzy od kilku miesięcy zabierają się za założenie
strony… i rozpoczęcie zarabiania w Internecie na niej. Obaj
planują zrobić coś o sukcesie, rozwoju osobistym… Coś wzorowanego
na osiągaczu.
Z Piotrem zacząłem o tym rozmawiać jeszcze w starym roku (aktualnie
jest maj)… Michał wspomniał mi o tym dopiero kilka miesięcy temu.
Wczoraj zapytałem Michała na GG, jak tam jego strona… No... nijak,
jeszcze jej nie ma – stwierdził tylko, że myśli coś o Joomli.
http://www.joomla.pl/
Joomla to taki prosty darmowy CMS - program do wgrania na
serwer i generowania strony WWW. Zaletą CMS-ów jest to, że
praktycznie po momencie instalacji nie wymagają one większych
umiejętności programistycznych.
Myślą i myślą o tej stronie, a strony nie ma…
I tu chwyciłem się za głowę…
Przecież ja też myślę o nowej stronie… No, może nie od kilku miesięcy,
ale od kilku tygodni – nawet domenę już zarejestrowałem –
a strony dalej nie widać!
Aż chwyciłem się za głowę, bo cały mój sukces w PP polega na tym,
że mniej myślę, a więcej robię! A tu coś złego się ze mną dzieje – rozmyślam…
a nie powinienem.
Była godzina 13:00 – do wieczora już miałem gotową stronę (praktycznie
cały wortalik), dziś rano jeszcze tylko aktywowałem pod nią
nowy hosting – i gitara (jak to Kiepski zwykł mówić).
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"
Wygadałem się jakiś czas temu Cioci, że coś tam gram na giełdzie
(www.gpw.zlotemysli.pl)... Za kilka tygodni telefon. Ciocia dzwoni
i mówi, że rozmawiała z kolegą, który żyje z grania na giełdzie itd.
W każdym razie doszło do tego, że zapytała mnie, co ma zrobić, by
grać na giełdzie. Ja na to, że prześlę jej maila z linkami, co i jak –
krok po kroku. Za chwilę też spytałem, czy nie będzie miała nic przeciwko
temu, że założy z moich linków, a ja dostanę dzięki temu prowizje
(ona nic nie straci).
Rzecz jasna – nie miała Zapytała tylko, czy jej znajoma też będzie
mogła z tych linków założyć.
W ten oto sposób powstała mała stronka dla Cioci i jej znajomych
www.akcje.ministrona.pl, na której zarabiam na programie partnerskim
mBanku (www.mbank.net.pl).
Jak widać, na programie partnerskim można też zarabiać przez telefon.
I wielkiej wiedzy marketingowej to nie wymaga.
Wystarczy słuchać, rozmawiać… i w odpowiednim momencie
zareagować!
Równie dobrze przecież mogłem Cioci podyktować adres
mBanku przez telefon.
Ministrona pod wybraną książkę
Jest 8:00, około 10:00 muszę wyjść na uczelnię, tak więc mam ponad
2 godziny do dyspozycji – zabieram się za ministronkę.
1. Wchodzę na Złote Myśli, szukam ebooka, o którym jeszcze nic
nie pisałem.
2. No i mam, Rozwód i alimenty, autorstwa Dariusz Kostyra;
o rozwodzie, alimentach – nie mam zielonego pojęcia, prawdę
mówiąc – nawet jeszcze żonaty nie jestem, ale to mi jakoś nie
przeszkadza, by promować tę książeczkę.
3. Szybko przeszukuję Internet pod względem haseł z tym związanych,
a przede wszystkim miejsca, gdzie mógłbym zyskać jakąś
dodatkową treść o tematyce na swoją stronkę, a więc Wikipedia
(www.pl.wikipedia.org), jak i serwisy z artykułami do przedruku
(Artelis i Artykularnia). Znalazłem coś ciekawego na Wikipedii
– rozwód (treści z Wikipedii można wykorzystywać za
podaniem źródła pochodzenia w postaci linku – choć zanim to
zrobisz, poczytaj dokładnie, co tam piszą). Dodatkowa treść
jest przydatna w przypadku pozycjonowania, warto zwyczajnie
zrobić na stronie kilka podstron tematycznych.
4. Teraz potrzebny jest szybko jakiś szablonik, ja skorzystam z tego,
który już wcześniej miałem przygotowany do innej stronki
– nie będę się przecież przemęczać, tworząc nowy. Szablonik
nie jest doskonały – zarówno pod względem programistyczym,
jak i wizualnym (w końcu przeze mnie zrobiony), ale to mi nie
przeszkadza zbytnio. Moim celem jest dostarczenie prostej informacji
na temat tego, czego szuka potencjalny odbiorca. Inaczej
mówiąc, poszukaj w necie pod hasłami: darmowe szablony,
darmowy szablon – i nie zastanawiaj się długo nad wyborem,
bo szkoda na to czasu. Wybierz najlepiej taki najprostszy,
biorąc pod uwagę znaczenie kolorów, żeby przypadkiem do
tego ebooka o alimentach nie brać jakiegoś w jaskrawych
kolorach. Dodatkowo na stronkę możemy poszukać jakiegoś
ładnego obrazka, zdjęcia – zobacz na www.sxc.hu.
5. Mam szablon, mamy treść (zarówno to z Wikipedii, jak i to, co
jest na stronach ofertowych Złotych Myśli), myślę, że ze 3 podstrony
z tego wyjdą. Szukam teraz odpowiednich haseł do mojej
stronki, patrząc na opis, spis treści książki i strony WWW
o podobnej tematyce. W tym celu odwiedzam także dwa
miejsca: ranking słów kluczowych, Onet boksy
(http://boksy.onet.pl/ranking.html) i, dostępny na koncie
w Google AdWords, Keyword Tool
(http://adwords.google.com/ select/ KeywordToolExternal ).
6. Mam już wszystko, co potrzebne, zabieram się za tworzenie
stronki, oto i ona Pozew o rozwód:
http://pozew-rozwodowy.ministrona.pl
7. Wchodzę na LinkiSeo (www.linkiseo.pl), zlecam stronkę do
dodania na najbardziej popularne hasła (patrz punkt 5). Tymczasowo
na 3 linki dziennie – po jakimś czasie zmienię na więcej.
8. Za kilka tygodni, gdy już strona będzie w wyszukiwarkach,
umieszczę linki do tej strony na innych moich stronach, jak
i w kilku ważniejszych katalogach. Na tej stronie później też
gdzieś na dole umieszczę linki do innych moich stron, związanych
choć odrobinę tematycznie.
9. Idę na uczelnię i tyle mojej racy na dziś. Od teraz już tylko czekam
na zarobek za moją wykonaną pracę.
No i jak – proste? Nic więcej nie potrzeba, by zarobić pierwsze pieniądze.
No to teraz taka osobista prośba (za zdradzenie tego jakże
banalnego sposobu) – gdy wejdziesz na Złote Myśli i zaczniesz wybierać
książeczkę, którą chcesz w ten sposób promować, nie rób mi
konkurencji i wybierz inną :)
Podobną rzecz jak z książkami Złotych Myśli można robić z dowolnym
innym produktem, choćby zwykłymi książkami papierowymi
np. z księgarni Aragon (www.aragon.pl). Wystarczy znaleźć tematykę,
popularną książkę – która nie jest jakoś specjalnie wypromowana
w wyszukiwarakch internetowych. Stworzyć małą stronkę i troszkę
wypozycjonować.
Nie minęły trzy tygodnie i już miałem z tak zrobionej strony
pierwszą sprzedaż...
Wykorzystać szczególiki
Pod opiekę w ramach programu partnerskiego wziąłem kolejnego
ebooka ze Złotych Myśli. Postępowałem zgodnie z tym, co opisałem
w poprzednim artykule.
No, prawie dokładnie tak samo, zrobiłem taką stronkę „Wspólnoty
mieszkaniowe” (www.wspolnoty-mieszkaniowe.ministrona.pl) i zleciłem
dodawanie przy pomocy Linkiseo.pl. Małą różnicą jest to, że
wykorzystałem na tej ministronie także treść dostępną w darmowym
fragmencie ebooka i umieściłem ją bezpośrednio na stronie jako
tekst (według tego, czego dowiedziałem się na forum ZPP – jest to
dozwolone pod warunkiem podania źródła i autora).
Wykorzystanie darmowych fragmentów ebooków daje naprawdę
ogromne możliwości. Wybierając kilka tematycznych i przerabiając
na artykuły, możemy stworzyć naprawdę wartościową stronę czy też
kurs internetowy na dany temat. Przy okazji zarabiając na programie
partnerskim.
Mininisza – ach, te szczególiki
Wracając do ministronki, którą zrobiłem, nie wiem, czy zauważyłeś,
ale jest na niej pewna istotna różnica w stosunku do strony Złotych
Myśli. Zobacz sam:
Strona Złotych Myśli:
http://wspolnota-mieszkaniowa.zlotemysli.pl/
Moja strona:
http://wspolnoty-mieszkaniowe.ministrona.pl/
No i jak, widzisz drobny szczególik? Zrobiłem tu to, co opisałem
wcześniej, pisząc o niszy.
W narzędziu Keyword Tool (AdWords) znalazłem dosyć dużą liczbę
zapytań na hasło wspólnoty mieszkaniowe i zero konkurencji na to
hasło. Podczas gdy na hasło wspólnota mieszkaniowa już się
ktoś reklamował. Wyciągnąłem z tego prosty wniosek: hasło wspólnota
mieszkaniowa jest pewno częściej promowane, dlatego też
wybiorę to, co łatwe – i zajmę się niszą, czyli hasłem wspólnoty
mieszkaniowe.
Wyszukiwarki to nie ludzie
Gdyby na wykładzie profesor mówił o wspólnotach mieszkaniowych
i używał jednego z dwóch wyrażeń: wspólnoty mieszkaniowe i wspólnota
mieszkaniowa, nie byłoby wielkiej różnicy (rzecz jasna pomijając
wpływ na podświadomość). Jak widać – dla komputera to
ewidentnie nie jest to samo i tę maleńką różnicę można skutecznie
wykorzystać.
Czasem te szczególiki są widoczne na pierwszy rzut oka. Choćby np.
to, że w adresie serwisu aukcyjnego Allegro czy też wyszukiwarce Google
są dwie takie same literki, które nie zawsze słychać, gdy wypowiadamy
te słowa. Pomimo widoczności ich nie słychać... co może
często spowodować błędne wpisywanie tych adresów w przeglądarkach.
Ile dni trzeba, by zrobić stronę?
Mam dwóch znajomych, którzy od kilku miesięcy zabierają się za założenie
strony… i rozpoczęcie zarabiania w Internecie na niej. Obaj
planują zrobić coś o sukcesie, rozwoju osobistym… Coś wzorowanego
na osiągaczu.
Z Piotrem zacząłem o tym rozmawiać jeszcze w starym roku (aktualnie
jest maj)… Michał wspomniał mi o tym dopiero kilka miesięcy temu.
Wczoraj zapytałem Michała na GG, jak tam jego strona… No... nijak,
jeszcze jej nie ma – stwierdził tylko, że myśli coś o Joomli.
http://www.joomla.pl/
Joomla to taki prosty darmowy CMS - program do wgrania na
serwer i generowania strony WWW. Zaletą CMS-ów jest to, że
praktycznie po momencie instalacji nie wymagają one większych
umiejętności programistycznych.
Myślą i myślą o tej stronie, a strony nie ma…
I tu chwyciłem się za głowę…
Przecież ja też myślę o nowej stronie… No, może nie od kilku miesięcy,
ale od kilku tygodni – nawet domenę już zarejestrowałem –
a strony dalej nie widać!
Aż chwyciłem się za głowę, bo cały mój sukces w PP polega na tym,
że mniej myślę, a więcej robię! A tu coś złego się ze mną dzieje – rozmyślam…
a nie powinienem.
Była godzina 13:00 – do wieczora już miałem gotową stronę (praktycznie
cały wortalik), dziś rano jeszcze tylko aktywowałem pod nią
nowy hosting – i gitara (jak to Kiepski zwykł mówić).
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"
O tworzeniu w Internecie słów kilka
07:03
Tania domena
Tak, by wiele na domenę nie wydać!
Dlaczego kupić domenę?
● Kup Pan /Pani własną domenę, bo to prestiż!
● Kup Pan/ Pani domenę taką a siaką, bo łatwo zapamiętać!
● Kup Pan/ Pani domenę kojarząca się z produktem, daną akcją
itd.!
● Kup Pan/ Pani domenę krótką!
● Kup Pan/ Pani domenę bez dziwnych znaczków!
● Kup Pan/ Pani domenę taką, której nikt nie przekręci mówiąc
przez telefon!
● Itd., zwyczajnie kup Pan /Pani, zapłać, zrób przelew i już!
No dobra, a teraz schodzimy na ziemię, czyli moje doświadczenia
z domenami.
Dlaczego ja kupiłem domenę?
Kupiłem domenę dlatego, iż na sam początek nie miałem pieniędzy,
chciałem skorzystać z taniego serwera i być gotowy w razie czego na
przeniesienie strony na droższy, bardziej stabilny serwer.
Innymi słowy, kupiłem domenę po to, by serwis był mój – a nie był
przywiązany do firmy hostingowej! Gdybym miał np. stronę xxx.republika.
pl – wszystko by było w porządku, poza tym, że byłbym uzależniony
od Republiki i od jej zachcianek. Podczas gdy mając domenę,
mam też serwis – mogę go przenieść, sprzedać itd.
Skazałem się na e-biznes… bo kupiłem domenę
Gdy już wyczytałem, co to domena, i zacząłem szukać jakiejś fajnej
wolnej jeszcze domeny, znalazłem www.ebiznes.org.pl. Dzień się zastanawiałem,
a potem kupiłem, nie mając zielonego pojęcia o e-biznesie.
W ten oto sposób skazałem się na poznanie tego, czym jest ebiznes
– wyszło to, co wyszło, jak widać. Innymi słowy, jeśli kupisz
domenę mającą jakieś tematyczne słowo w sobie, niosącą ze sobą jakieś
znaczenie, ciężko będzie podpiąć pod taką domenę jakiś tematprodukt
niezwiązany ze znaczeniem tego słowa (np. prezerwatywy.ebiznes.
org.pl – trochę... no, tak nie na miejscu). Dostosowałem się
więc do domeny.
Tania domena – jaką wybrać?
Z powyższego powodu „prezerwatyw na e-biznesie” postanowiłem
znaleźć sobie jakąś uniwersalna domenę. Uniwersalna w moim rozumieniu
to taka, gdzie mógłbym robić dużą ilość subdomen, a słowa
użyte w subdomenie nie kolidowałyby z nazwą domeny.
Działam w różnych programach partnerskich i różne rzeczy zdarza
mi się promować – przecież nie będę na każdą, nawet najmniejszą,
stronę kupował nowej domeny. Dla mnie tania domena to taka, której
nie muszę kupować (subdomeny przeważnie nic nie kosztują, zależy
od serwera, czasem na niektórych serwerach są jednak limitowane).
I tak znalazłem witryna.org oraz ministrona.pl, gdzie mogę sobie wrzucać, co popadnie, nie ponosząc dodatkowych kosztów.
Bo subdomena już mnie nic nie kosztuje. Przykładowo:
● http://kreatywnosc.witryna.org
● http://zdrowie.witryna.org
To są moje tanie domeny – tanie, bo mogę mieć ich naprawdę
wiele, płacąc za jedną!
Pozycjonowanie – całkowite podstawy
Co to jest to pozycjonowanie? Takie pytanie dostałem od jednego
z partnerów, odpowiadam więc.
Skąd się wzięło pozycjonowanie?
Pozycjonowanie powstało wraz z pojawieniem się wyszukiwarek takich
jak www.google.pl. Termin jest ściśle związany właśnie z nimi
i głęboko powiązany z ich działaniem – bez wyszukiwarek nie byłoby
pozycjonowania.
Aby zrozumieć pozycjonowanie, trzeba wiedzieć, jak działają wyszukiwarki.
Wyszukiwarki to nic innego, jak wielkie bazy danych zawartości
Internetu (kopiują i przechowują zawartość stron WWW).
Dodajemy stronę do bazy wyszukiwarki:
Tak więc pierwszym zadaniem po postawieniu nowej strony
jest oczywiście dodanie jej do tej bazy wyszukiwarek. Musimy
sprawić, by ją wyszukiwarki zaindeksowały (dowiedziały
się o niej).
Można to robić na kilka sposobów, weźmy przykład Google.
✔ Możemy skorzystać z formularza do zgłaszania witryn:
http://www.google.com/addurl/?continue=/addurl
✔ Możemy dodać mapę strony:
http://www.google.com/webmasters/sitemaps/
✔ Możemy sprawić, by wyszukiwarka samoczynnie znalazła
naszą stronę. W tym celu trzeba dodać link do naszej
strony na innych już zaindeksowanych stronach WWW. Wyszukiwarka,
pobierając ponownie takie strony, zauważy
link do naszej strony, wejdzie na nią i ją zaindeksuje.
Wyświetlanie wyników wyszukiwania
Jeżeli użytkownik wpisze jakieś interesujące go hasło, wyszukiwarka
pokaże strony związane tematycznie z tym hasłem, jakie znalazła
w swojej bazie.
Jak widać, Google pokazało nam, że znalazło ponad 700 000 stron
zawierających hasło „ebiznes”. Rzeczą oczywistą jest, że nikt przy
zdrowych zmysłach nie będzie ich wszystkich przeglądał. Dlatego też
wyszukiwarka musi mieć jakiś sposób na posortowanie tych wyników,
od tych teoretycznie najbardziej trafnych do tych mniej związanych
z tematem.
Ustalając, która z danych stron jest najbardziej zgodna z danym tematem,
wyszukiwarka przypisuje tej stronie odpowiednią pozycję.
Strony teoretycznie najbardziej trafnie dopasowane do tematu będą
wyświetlane wyżej od innych w wynikach wyszukiwania.
Czym jest w końcu to pozycjonowanie?
Pozycjonowanie to nic innego, jak uczenie wyszukiwarki, że dana pozycjonowana
strona jest bardzo związana z danym, określonym tematem.
Pozycjonując stronę na dane hasło (przykład: „ebiznes”)
chcemy, by była ona na jak najwyższej pozycji w wynikach wyszukiwania,
by jak najwięcej zainteresowanych osób trafiało właśnie na
naszą, a nie inną stronę.
W praktyce pozycjonowanie polega na odgadnięciu, znalezieniu zasady,
na jakiej wyszukiwarka określa pozycje w wynikach wyszukiwania,
a następnie działanie w ten sposób, by ta zasada (tzw. algorytm)
działała na naszą korzyść.
Trzeba tu także pamiętać, że z jednej strony właściciele wyszukiwarek
dbają o to, aby wyniki wyszukiwania były jak najbardziej zgodne
ze stanem faktycznym, naturalne, bez sztucznego manipulowania
pozycją (bez pozycjonowania) – nie ujawniają więc sposobu, według
którego sortują wyniki wyszukiwania. Z drugiej natomiast strony –
wysoka pozycja w wynikach wyszukiwania wiąże się z wysoką odwiedzalnością
serwisu, więc pokusa manipulowania wynikami wyszukiwania
jest bardzo duża.
W jaki sposób Google ustala pozycję w wynikach wyszukiwania?
Jak już wspomniałem, na 100% pewien wiedzy na temat tego,
na jakich zasadach Google przyznaje pozycję w wynikach wyszukiwania
mogą być tylko autorzy algorytmu Google. My możemy
się tylko domyślać.
Pozycjonowanie to głosowanie
Głosowanie na strony przy pomocy linków – przyjęło się sądzić, że
im więcej linków do danej strony z innych stron, tym wyższa pozycja
w wynikach. Coś jakby Internet głosował na dane strony WWW i im
więcej tych głosów w postaci linków do danej strony, tym wyższa pozycja
w wynikach na dane hasło. Sprawa niby jasna – trzeba zebrać
jak największą ilość linków do danej strony, by mieć jak najwyższą
pozycję.
No to głosujemy:
Umieszczając przykładowo na stronie taki kod:
programy partnerskie
Głosuję na to, by strona propartner.pl była wyświetlana na
wyższej pozycji w wyszukiwarkach, gdy ktoś wpisze hasło
programy partnerskie.
Przykładowe techniki pozycjonowania
● Masowe wpisy z linkami: Pisze się różne wpisy w księgach
gości, na forach internetowych itp. tylko po to, by zyskać nowe
linki. Gdyby jeszcze robiono to ręcznie… nie byłoby tego tyle,
Internet daje jednak możliwość zautomatyzowania pewnych
czynności.
● Strony i kopie stron: Powstają strony wyłącznie dla samych
linków (np. masowo zakładane katalogi stron i ich kopie). Dla
wiedzących jak – nie jest trudnością dodać stronę w krótkim
czasie do kilku tysięcy katalogów, np. przy pomocy LinkiSeo.
● Spamerskie strony: Powstają także strony z losowo generowaną
treścią i linkami, byle tego jak więcej.
● Wiele linków: Zaczęto się masowo wymieniać linkami,
sprzedawać linki itd. Powstają strony z dużą ilością linków
(czasami na różnych stronach możesz zobaczyć w stopkach
różne dziwne linki). Powstały nawet automatyczne systemy
wymiany linków np. www.linkme.pl
● Itd. – kilka technik zdobywania linków w następnym
rozdziale.
Z czasem jednak wiedza o tym, że stronę można pozycjonować przez
zwykłe proste głosowanie, stała się namiętnie wykorzystywana przez
ludzi pozycjonujących strony WWW.
Google musiało jakoś zareagować. Zaczęto więc oceniać wartość danych
linków, link linkowi przestał być równy. Zaczęto też stosować
inne metody…
Przykładowa obrona Google przed pozycjonowaniem
● Duża i nagle pojawiająca się ilość linków: Jeśli do nowej
strony nagle pojawi się w Internecie duża ilość linków – Google
na jakiś czas może usunąć całkowicie stronę z listy wyników
wyszukiwania, mnie zdarzyło się to kilka razy… Na
szczęście po kilku miesiącach strona wracała.
● Powiązania tematyczne: Wyżej oceniane są linki ze stron
powiązanych tematycznie – uznaje się takie linki za bardziej
naturalne.
● Linki w treści a spisy linków: Wyżej też ocenia się linki zawarte
w jakiejś treści (np. link w środku artykułu) niż w przypadku
np. spisu linków.
● Ilość linków na stronie: Wyżej ocenia się linki ze stron, na
których jest mniej linków.
● Wartość strony: Google wprowadziło coś takiego jak Page-
Rank – jest to coś w rodzaju wskaźnika wartości strony, linki
ze stron z wyższym PageRank są bardziej wartościowe.
● itd.
Gdzie szukać informacji o pozycjonowaniu?
O pozycjonowaniu w Internecie wiele można znaleźć, a praktycznie
z każdym miesiącem pojawiają się nowe informacje. Taka nieustan-
na walka między autorami wyszukiwarek a pozycjonerami, jedni
próbują wpłynąć na wynik, a drudzy próbują temu zapobiec.
Kilka miejsc wartych, moim zdaniem, uwagi
● Google Webmaster Central – według www.ranking.pl Google
to najpopularniejsza wyszukiwarka w naszym kraju, tak więc
myślę, że warto się zapoznać z tym, co mają do zaoferowania
webmasterom, w szczególności polecam zajrzeć tutaj.
● www.optymalizacja.com – serwis wraz z forum to jedna wielka
polska Mekka pozycjonerów, praktycznie każdy w naszym kraju,
kto choć trochę wie, o co chodzi, tam zaglądał. Czy znajdziesz
tam coś wartościowego? Jak dobrze poszukasz – zapewne
tak :)
Prywatne blogi pozycjonerów
● www.ittechnology.us – blog Mariusza Gąsiewskiego, poświęcony
zagadnieniom reklamy w wyszukiwarkach. I jeszcze mały
przewodnik tego samego autora.
● www.SprawnyMarketing.pl – blog prowadzony przez kilka
osób zajmujących się marketingiem w wyszukiwarkach, m.in
przez Tomka Frontczaka, autora książki „Marketing internetowy
w wyszukiwarkach”.
● www.SeoPortal.pl – blog Grzegorza Kordeczki, znajdziesz tam
informacje o nowościach w świecie wyszukiwarek internetowych,
a także sposoby pozycjonowania stron.
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"
Tak, by wiele na domenę nie wydać!
Dlaczego kupić domenę?
● Kup Pan /Pani własną domenę, bo to prestiż!
● Kup Pan/ Pani domenę taką a siaką, bo łatwo zapamiętać!
● Kup Pan/ Pani domenę kojarząca się z produktem, daną akcją
itd.!
● Kup Pan/ Pani domenę krótką!
● Kup Pan/ Pani domenę bez dziwnych znaczków!
● Kup Pan/ Pani domenę taką, której nikt nie przekręci mówiąc
przez telefon!
● Itd., zwyczajnie kup Pan /Pani, zapłać, zrób przelew i już!
No dobra, a teraz schodzimy na ziemię, czyli moje doświadczenia
z domenami.
Dlaczego ja kupiłem domenę?
Kupiłem domenę dlatego, iż na sam początek nie miałem pieniędzy,
chciałem skorzystać z taniego serwera i być gotowy w razie czego na
przeniesienie strony na droższy, bardziej stabilny serwer.
Innymi słowy, kupiłem domenę po to, by serwis był mój – a nie był
przywiązany do firmy hostingowej! Gdybym miał np. stronę xxx.republika.
pl – wszystko by było w porządku, poza tym, że byłbym uzależniony
od Republiki i od jej zachcianek. Podczas gdy mając domenę,
mam też serwis – mogę go przenieść, sprzedać itd.
Skazałem się na e-biznes… bo kupiłem domenę
Gdy już wyczytałem, co to domena, i zacząłem szukać jakiejś fajnej
wolnej jeszcze domeny, znalazłem www.ebiznes.org.pl. Dzień się zastanawiałem,
a potem kupiłem, nie mając zielonego pojęcia o e-biznesie.
W ten oto sposób skazałem się na poznanie tego, czym jest ebiznes
– wyszło to, co wyszło, jak widać. Innymi słowy, jeśli kupisz
domenę mającą jakieś tematyczne słowo w sobie, niosącą ze sobą jakieś
znaczenie, ciężko będzie podpiąć pod taką domenę jakiś tematprodukt
niezwiązany ze znaczeniem tego słowa (np. prezerwatywy.ebiznes.
org.pl – trochę... no, tak nie na miejscu). Dostosowałem się
więc do domeny.
Tania domena – jaką wybrać?
Z powyższego powodu „prezerwatyw na e-biznesie” postanowiłem
znaleźć sobie jakąś uniwersalna domenę. Uniwersalna w moim rozumieniu
to taka, gdzie mógłbym robić dużą ilość subdomen, a słowa
użyte w subdomenie nie kolidowałyby z nazwą domeny.
Działam w różnych programach partnerskich i różne rzeczy zdarza
mi się promować – przecież nie będę na każdą, nawet najmniejszą,
stronę kupował nowej domeny. Dla mnie tania domena to taka, której
nie muszę kupować (subdomeny przeważnie nic nie kosztują, zależy
od serwera, czasem na niektórych serwerach są jednak limitowane).
I tak znalazłem witryna.org oraz ministrona.pl, gdzie mogę sobie wrzucać, co popadnie, nie ponosząc dodatkowych kosztów.
Bo subdomena już mnie nic nie kosztuje. Przykładowo:
● http://kreatywnosc.witryna.org
● http://zdrowie.witryna.org
To są moje tanie domeny – tanie, bo mogę mieć ich naprawdę
wiele, płacąc za jedną!
Pozycjonowanie – całkowite podstawy
Co to jest to pozycjonowanie? Takie pytanie dostałem od jednego
z partnerów, odpowiadam więc.
Skąd się wzięło pozycjonowanie?
Pozycjonowanie powstało wraz z pojawieniem się wyszukiwarek takich
jak www.google.pl. Termin jest ściśle związany właśnie z nimi
i głęboko powiązany z ich działaniem – bez wyszukiwarek nie byłoby
pozycjonowania.
Aby zrozumieć pozycjonowanie, trzeba wiedzieć, jak działają wyszukiwarki.
Wyszukiwarki to nic innego, jak wielkie bazy danych zawartości
Internetu (kopiują i przechowują zawartość stron WWW).
Dodajemy stronę do bazy wyszukiwarki:
Tak więc pierwszym zadaniem po postawieniu nowej strony
jest oczywiście dodanie jej do tej bazy wyszukiwarek. Musimy
sprawić, by ją wyszukiwarki zaindeksowały (dowiedziały
się o niej).
Można to robić na kilka sposobów, weźmy przykład Google.
✔ Możemy skorzystać z formularza do zgłaszania witryn:
http://www.google.com/addurl/?continue=/addurl
✔ Możemy dodać mapę strony:
http://www.google.com/webmasters/sitemaps/
✔ Możemy sprawić, by wyszukiwarka samoczynnie znalazła
naszą stronę. W tym celu trzeba dodać link do naszej
strony na innych już zaindeksowanych stronach WWW. Wyszukiwarka,
pobierając ponownie takie strony, zauważy
link do naszej strony, wejdzie na nią i ją zaindeksuje.
Wyświetlanie wyników wyszukiwania
Jeżeli użytkownik wpisze jakieś interesujące go hasło, wyszukiwarka
pokaże strony związane tematycznie z tym hasłem, jakie znalazła
w swojej bazie.
Jak widać, Google pokazało nam, że znalazło ponad 700 000 stron
zawierających hasło „ebiznes”. Rzeczą oczywistą jest, że nikt przy
zdrowych zmysłach nie będzie ich wszystkich przeglądał. Dlatego też
wyszukiwarka musi mieć jakiś sposób na posortowanie tych wyników,
od tych teoretycznie najbardziej trafnych do tych mniej związanych
z tematem.
Ustalając, która z danych stron jest najbardziej zgodna z danym tematem,
wyszukiwarka przypisuje tej stronie odpowiednią pozycję.
Strony teoretycznie najbardziej trafnie dopasowane do tematu będą
wyświetlane wyżej od innych w wynikach wyszukiwania.
Czym jest w końcu to pozycjonowanie?
Pozycjonowanie to nic innego, jak uczenie wyszukiwarki, że dana pozycjonowana
strona jest bardzo związana z danym, określonym tematem.
Pozycjonując stronę na dane hasło (przykład: „ebiznes”)
chcemy, by była ona na jak najwyższej pozycji w wynikach wyszukiwania,
by jak najwięcej zainteresowanych osób trafiało właśnie na
naszą, a nie inną stronę.
W praktyce pozycjonowanie polega na odgadnięciu, znalezieniu zasady,
na jakiej wyszukiwarka określa pozycje w wynikach wyszukiwania,
a następnie działanie w ten sposób, by ta zasada (tzw. algorytm)
działała na naszą korzyść.
Trzeba tu także pamiętać, że z jednej strony właściciele wyszukiwarek
dbają o to, aby wyniki wyszukiwania były jak najbardziej zgodne
ze stanem faktycznym, naturalne, bez sztucznego manipulowania
pozycją (bez pozycjonowania) – nie ujawniają więc sposobu, według
którego sortują wyniki wyszukiwania. Z drugiej natomiast strony –
wysoka pozycja w wynikach wyszukiwania wiąże się z wysoką odwiedzalnością
serwisu, więc pokusa manipulowania wynikami wyszukiwania
jest bardzo duża.
W jaki sposób Google ustala pozycję w wynikach wyszukiwania?
Jak już wspomniałem, na 100% pewien wiedzy na temat tego,
na jakich zasadach Google przyznaje pozycję w wynikach wyszukiwania
mogą być tylko autorzy algorytmu Google. My możemy
się tylko domyślać.
Pozycjonowanie to głosowanie
Głosowanie na strony przy pomocy linków – przyjęło się sądzić, że
im więcej linków do danej strony z innych stron, tym wyższa pozycja
w wynikach. Coś jakby Internet głosował na dane strony WWW i im
więcej tych głosów w postaci linków do danej strony, tym wyższa pozycja
w wynikach na dane hasło. Sprawa niby jasna – trzeba zebrać
jak największą ilość linków do danej strony, by mieć jak najwyższą
pozycję.
No to głosujemy:
Umieszczając przykładowo na stronie taki kod:
programy partnerskie
Głosuję na to, by strona propartner.pl była wyświetlana na
wyższej pozycji w wyszukiwarkach, gdy ktoś wpisze hasło
programy partnerskie.
Przykładowe techniki pozycjonowania
● Masowe wpisy z linkami: Pisze się różne wpisy w księgach
gości, na forach internetowych itp. tylko po to, by zyskać nowe
linki. Gdyby jeszcze robiono to ręcznie… nie byłoby tego tyle,
Internet daje jednak możliwość zautomatyzowania pewnych
czynności.
● Strony i kopie stron: Powstają strony wyłącznie dla samych
linków (np. masowo zakładane katalogi stron i ich kopie). Dla
wiedzących jak – nie jest trudnością dodać stronę w krótkim
czasie do kilku tysięcy katalogów, np. przy pomocy LinkiSeo.
● Spamerskie strony: Powstają także strony z losowo generowaną
treścią i linkami, byle tego jak więcej.
● Wiele linków: Zaczęto się masowo wymieniać linkami,
sprzedawać linki itd. Powstają strony z dużą ilością linków
(czasami na różnych stronach możesz zobaczyć w stopkach
różne dziwne linki). Powstały nawet automatyczne systemy
wymiany linków np. www.linkme.pl
● Itd. – kilka technik zdobywania linków w następnym
rozdziale.
Z czasem jednak wiedza o tym, że stronę można pozycjonować przez
zwykłe proste głosowanie, stała się namiętnie wykorzystywana przez
ludzi pozycjonujących strony WWW.
Google musiało jakoś zareagować. Zaczęto więc oceniać wartość danych
linków, link linkowi przestał być równy. Zaczęto też stosować
inne metody…
Przykładowa obrona Google przed pozycjonowaniem
● Duża i nagle pojawiająca się ilość linków: Jeśli do nowej
strony nagle pojawi się w Internecie duża ilość linków – Google
na jakiś czas może usunąć całkowicie stronę z listy wyników
wyszukiwania, mnie zdarzyło się to kilka razy… Na
szczęście po kilku miesiącach strona wracała.
● Powiązania tematyczne: Wyżej oceniane są linki ze stron
powiązanych tematycznie – uznaje się takie linki za bardziej
naturalne.
● Linki w treści a spisy linków: Wyżej też ocenia się linki zawarte
w jakiejś treści (np. link w środku artykułu) niż w przypadku
np. spisu linków.
● Ilość linków na stronie: Wyżej ocenia się linki ze stron, na
których jest mniej linków.
● Wartość strony: Google wprowadziło coś takiego jak Page-
Rank – jest to coś w rodzaju wskaźnika wartości strony, linki
ze stron z wyższym PageRank są bardziej wartościowe.
● itd.
Gdzie szukać informacji o pozycjonowaniu?
O pozycjonowaniu w Internecie wiele można znaleźć, a praktycznie
z każdym miesiącem pojawiają się nowe informacje. Taka nieustan-
na walka między autorami wyszukiwarek a pozycjonerami, jedni
próbują wpłynąć na wynik, a drudzy próbują temu zapobiec.
Kilka miejsc wartych, moim zdaniem, uwagi
● Google Webmaster Central – według www.ranking.pl Google
to najpopularniejsza wyszukiwarka w naszym kraju, tak więc
myślę, że warto się zapoznać z tym, co mają do zaoferowania
webmasterom, w szczególności polecam zajrzeć tutaj.
● www.optymalizacja.com – serwis wraz z forum to jedna wielka
polska Mekka pozycjonerów, praktycznie każdy w naszym kraju,
kto choć trochę wie, o co chodzi, tam zaglądał. Czy znajdziesz
tam coś wartościowego? Jak dobrze poszukasz – zapewne
tak :)
Prywatne blogi pozycjonerów
● www.ittechnology.us – blog Mariusza Gąsiewskiego, poświęcony
zagadnieniom reklamy w wyszukiwarkach. I jeszcze mały
przewodnik tego samego autora.
● www.SprawnyMarketing.pl – blog prowadzony przez kilka
osób zajmujących się marketingiem w wyszukiwarkach, m.in
przez Tomka Frontczaka, autora książki „Marketing internetowy
w wyszukiwarkach”.
● www.SeoPortal.pl – blog Grzegorza Kordeczki, znajdziesz tam
informacje o nowościach w świecie wyszukiwarek internetowych,
a także sposoby pozycjonowania stron.
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"
Inspiracje
06:55
Macham skrzydełkami – Efekt Motyla
Pewna osoba poprosiła mnie, bym podał adres strony, na której zarabiam
na programie partnerskim. Tak się uśmiechnąłem sam do
siebie, bo sam do końca nie pamiętam, ile mam stronek.
A mam ich dużo – małych, dużych, przeróżnych. Same jakoś wychodzą.
Gdy wpadnę na pomysł zrobienia czegoś, to robię… zamiast o tym
rozmyślać. Potem powstaje taka jedna, druga, trzecia i czwarta
stronka. Większością z tych stronek, rzecz jasna, po zrobieniu się nie
zajmuję, bo nie ma po co… Same działają, najwyżej zadbam o to, by
znalazły się w katalogach lub ewentualnie później gdzieś do nich
wrzucę link.
Czasem jednak powstanie stronka, która mnie i internautom się
spodoba. Tak właśnie przykładowo powstała Gazetka Kreatywna,
wróciłem do domu z kolejnego Festiwalu Nauki, gdzie robiłem mały
trening twórczości, no i pomyślałem sobie, że wrzucę to do neta, więc
wrzuciłem. I jak się okazało, bardzo się ludziom spodobało (Gazetka
ma obecnie ponad 3000 czytelników), tak więc nad tą stronką przysiadłem
dłużej i rozwijam ją dalej.
Działaj… działaj… (znaczy się – machaj skrzydełkami).
Ale wiem jedno… Gdybym nadal rozmyślał o tym, jaką stronkę mam
zrobić, żadna Gazetka Kreatywna nigdy by nie powstała…
Mógłbym porównać moje namiętne tworzenie nowych stronek do tego,
co Kamil Cebulski opisał w swojej książce Efekt Motyla.
Robiąc nowe stronki, nie robię nic innego oprócz tego, że macham
skrzydełkami i szukam tego, co zadziała. Obecnie mógłbym powiedzieć,
że nawet znalazłem… Mam kilka serwisów, do których wracam
(przykładowo ten blog). Mógłbym powiedzieć, że to mi wystarcza,
choć dalej sobie macham, bo to lubię i mi się to podoba.
I pamiętaj… Zamiast rozmyślać – zrób coś… Jak nie wyjdzie, to zrób
coś dalej… efekt motyla sam przyjdzie, jeśli nie będziesz oczekiwał
zbyt wiele, a będziesz machał skrzydełkami nieprzerwanie.
Kiedyś napisałem kurs zarządzania czasem… Po roku od napisania
dzwoni pani z radia, TV i prosi o wywiad… (pewnie dlatego, że jest
na wysokiej pozycji w Google pod tym hasłem). Znasz takiego, dla
którego byłaby to sytuacja wymarzona?
Ja znam niejednego, dlatego więc poleciłem jej znajomego, który to
znajomy bardzo się ucieszył, lecz sam za mało machał skrzydełkami,
by to do niego zadzwoniła w pierwszej kolejności.
Zrób coś – efekt sam przyjdzie prędzej czy później – jedyną
jego tajemnicą jest działanie (nie rozmyślanie).
Mógłbyś mi zarzucić, że działam mało efektywnie… że powinienem
się skupić tylko na tym, co działa… ale to nie jest tak. Z każdą nową
stronką, jakakolwiek by nie była, zdobywam nowe doświadczenia i to
one są najbardziej efektywne. Bo wiem, że każda następna moja
stronka ma o kilka procent większe szanse na wywołanie pożądanego
skutku.
Jak wykreować z każdego produktu niszę
w Internecie?
Co to ta nisza?
Nisza to unikalny produkt bądź usługa skierowana do bardzo precyzyjnej,
niewielkiej grupy odbiorców. Wyobraź sobie dużą firmę produkującą
masowo buty sportowe, wśród osób kupujących buty sportowe
jest kilka osób niepełnosprawnych z wadami kończyn, potrzebują
one mieć indywidualnie dostosowane obuwie. Tu właśnie pojawia
się szansa na produkt niszowy, czyli buty sportowe dla niepełnosprawnych
– niewielu odbiorców, ale za to zdecydowanych na zakup
danego towaru.
Inny przykład to podobrazia. Jeszcze kilka lat temu malarz artysta,
by coś namalować, brał cztery deseczki, płótno, gwoździe i młotek,
no i zbijał, by wyglądało jak obraz. Pewien Polak miał pomysł, by dopomóc
malarzowi i rozpocząć produkcję podobrazi (czyli tego, na
czym maluje się obraz), znalazł swoja niszę. Dziś podobrazia to powszechny
produkt, którego jesteśmy dużym eksporterem.
Jeszcze jeden przykład – łyko drewniane, czyli odpady z tartaku, kiedyś
wykorzystywano łyko do plecenia koszyków i tym podobnych
rzeczy, dziś coraz rzadszy to produkt. Niszę ktoś znalazł gdzie indziej,
eksportujemy z naszego kraju łyko, tym razem do Francji, mają tam taki wynalazek jak owijanie pewnego gatunku sera w łyko
drzewne, podobno niezły biznes na tym można zrobić.
Jakie warunki spełnić, by mieć produkt niszowy...
Z powyższych przykładów wynika przede wszystkim, że musi być zapotrzebowanie,
niepełnosprawny potrzebuje buta, malarz potrzebuje
podobrazia, a Francuz potrzebuje łyka, tak więc jest potrzeba. Trzeba
ją zidentyfikować lub po prostu uświadomić. Np. nasz malarz tracił
czas na zbijanie desek, zamiast malować, być może uświadamiał sobie
potrzebę, ale on zajmuje się malowaniem, a nie biznesem, poza
tym działał na tak małą skalę, powiedzmy – jeden obraz na miesiąc,
że tak wiele mu to kłopotu nie sprawiało, by namawiać kogoś na pojedynczą
produkcję podobrazi. Ktoś zidentyfikował potrzebę i rozpoczął
produkcję produktu niszowego, odniósł sukces.
Marketing produktu niszowego, czyli co zrobić, by malarz kupił podobrazie,
co zrobić, by niepełnosprawny kupił gotowe buty dla siebie,
co zrobić, by mleczarz francuski kupił hurtem łyko zamiast kombinować
z produkcją na własną rękę? Odpowiedź jest prosta, po prostu
pokazać produkt po odpowiedniej cenie, który pozwoli zaspokoić istniejącą
potrzebę. Wystarczy uświadomić nabywcę, że taki produkt
istnieje. To jest właśnie cała tajemnica produktów niszowych, jest
produkt, jest nabywca, nie ma konkurencji, rynek przeważnie jest
tak mały, że nie ma miejsca na więcej producentów, usługodawców.
A większym przedsiębiorcom z kolei nie opłaca się rozdrabniać całej
fazy produkcyjnej na tak niewielkie (czasem dziwne) części, efekt
skali (w skrócie: im więcej jednakowego towaru, tym mniejsze koszty)
działa na tyle silnie, że rozdrabnianie może „zdawać się” nieopłacalne
Jak wykorzystać cechy niszy do każdego produktu w
Internecie?
Nie jest to sposób na wykreowanie niszy, ale na wykorzystanie jej
cech, mianowicie unikalnej potrzeby i uświadomienie istnienia rozwiązania.
Jakiś czas temu otrzymałem propozycję pomocy w rozwinięciu programu
partnerskiego Dobry Sen (www.dobrysen.aty.pl), pierwsza
moja myśl... Co to jest? Jak to sprzedać? Przecież to się do TV Marketu
nadaje, razem z innymi cudeńkami, a nie do Internetu! Jednakże
zastanowiłem się i wymyśliłem strategię, podzieliłem produkt na
mniejsze, można nazwać je: niszowe, korzyści! Aktualnie jesteśmy po
przetestowaniu metody, która odniosła sukces, i planujemy wprowadzenie
(zachęcenie partnerów do stworzenia) kolejnych „nisz”. Ty też
możesz spróbować i zarabiać na tym, jeśli chcesz. Na przykład zrobić
z Uan-An poduszkę dla matek w ciąży czy cokolwiek innego Ci Twoja
twórcza wyobraźnia podpowie, zapraszam do programu partnerskiego
Dobry Sen.
Na czym wprowadzenie „niszy” polegało w tym wypadku? Internet
daje naprawdę banalne i tanie rozwiązania, co też wykorzystałem.
Stworzyłem ministronę promująca jedną korzyść poduszki Uan-An,
mianowicie „łagodzenie bólów karku, kręgosłupa itd.” ( bole-karku -
.witryna.org). Jedyną promocją tej witryny było dodanie jej do ok.
150 katalogów (2 godziny pracy) i do kilku wyszukiwarek, dzięki
czemu strona znalazła się w wynikach pod hasłami: bóle karku, bóle
kręgosłupa, zwyrodnienie kręgosłupa. Aktualnie strona ma
dosłownie kilka wejść dziennie, jeszcze mniej przejść na stronę
Dobrego Snu, ale co najważniejsze – generuje sprzedaż przy
minimum wysiłku (po prostu sobie leży w Internecie)! 5% to
skuteczność przekierowań na stronę Dobrego Snu z mojej strony
o bólach karku, oznacza to, że co 20 osoba decyduje się na zakup!
Jeżeli próbowałeś coś kiedyś sprzedać w Internecie, to zapewne
wiesz, że to jest bardzo dobra skuteczność, o której tylko pomarzyć!
Innym przykładem jest to, co zrobiłem z promocją ebooka Google
AdSense. Założyłem, że stron o „zarabianiu w Internecie” są tysiące,
co też jest prawdą i sensu z nimi konkurować nie widzę, nie mam na
tyle środków. Strony o Google AdSense (www.google-adsense.zlote -
mysli.pl) też zaczęły się pojawiać, jednakże strony o unikalnej korzyści
„niszy” tego ebooka, mianowicie o tym, jak zapłacić podatek od
AdSense, było brak, toteż ją wykorzystałem.
Jak to działa?
Po pierwsze, osoba, która dostała się na ministronę, jest zainteresowana
tematem, przynajmniej w części. Nie pozycjonujemy strony na
hasła zupełnie niezwiązane z tematem, interesują nas tylko te osoby,
które szukają informacji na dany temat i wpisały go w wyszukiwarkę.
W naszym przykładzie kogoś bolał kark, wpisał w wyszukiwarce ból
karku i znalazł się na ministronie. Po pobieżnym zapoznaniu się ze
stroną, jeżeli osoba tego właśnie szukała, w naszym przypadku sposobu
na ból karku, zapewne przejdzie ona dalej, do strony z pełną
ofertą i większą ilością korzyści. Badania konsumentów wykazują, że
im więcej korzyści widać, tym większa jest szansa na decyzję zakupową,
u nas wygląda to tak: Klient znalazł na pierwszej stronie coś, co
zaspokaja jego potrzebę i jest dostępne, przechodzi dalej i widzi (jeśli
jeszcze nie jest zdecydowany na zakup), że oprócz jego jednej, produkt
dodatkowo zaspokaja inne potrzeby, co może być dodatkowym
motywem decyzyjnym.
Niezbędne zasoby!
Aby dostrzegać „nisze”, wynajdywać je... będzie Ci coś potrzebne! Potrzebna
jest twórcza wizja przedmiotu, potrzebne jest dostrzeganie
szczegółów, których inni nie widzą. Nieszablonowe, nieschematyczne
myślenie – to tajemnica sukcesu, sukcesu w biznesie i nie tylko. Sukces
ten jest dostępny dla każdego! Zapraszam Cię do czytania specyficznej
gazetki mailowej, która objawi Ci tajniki twórczego, kreatywnego,
nieszablonowego myślenia: www.kreatywnosc.witryna.org
Teraz czas na stres
– czyli kiedy na co pora
Jest styczeń, zaobserwowałem wzmożoną, w porównaniu z poprzednim
miesiącem, klikalność w jednej z moich kampanii reklamowych
nastawionych na książeczkę: Zwalcz Stres
(http://zlotemysli.pl/wygrani,1/?c=4main&idEbook=22). Co jest grane?
– Jest styczeń, koniec semestru się zbliża…
Uczniowie, studenci mają egzaminy, zaliczenia, klasówki, a co z tym
idzie – stresują się, szukając jednocześnie jakiegoś sposobu na stres.
Mało tego, na kilku uczelniach komuś pewnie kazano napisać pracę
zaliczeniową pt. „Stres psychologiczny” i tworzy ją właśnie, by zdążyć
na koniec semestru. Niestety, koszty kliknięć przerosły znacznie
koszty przychodów ze sprzedaży, jak widać – coś nie zadziałało jak
trzeba albo strona ofertowa Zwalcz Stres nie jest wystarczająco zachęcająca,
albo są inne miejsca w sieci, gdzie wartościowe informacje
na temat stresu można znaleźć za darmo, a może zwyczajnie studenci
i uczniowie nie mają zamiaru wydawać złotówki, by zadbać o swoje
Efekty są za to gdzie indziej
Jakiś czas temu, bodajże w wakacje, zrobiłem stronkę promująca
ebooka Jak napisać, przepisać i z sukcesem obronić pracę dyplomową?
(http://zlotemysli.pl/wygrani,1/?c=4main&idEbook=53) i dziś zbieram
z tego plony. Koniec semestru idzie, pracę dyplomową trzeba oddać
już niedługo… a promotor się czepia szczegółów, że coś jest źle. Trzeba
sobie jakoś poradzić, a rozwiązaniem, jakie proponuję na powyższy
problem, jest sięgnięcie do tego ebooka. Jak widać na dzień dzisiejszy,
ebook wysoko się trzyma w bestsellerach ZM. Wzrósł na niego
popyt. W porównaniu z grudniem, gdzie był na 6 miejscu, dziś jest
już na czwartym, idąc w górę.
Z ebookami podobnie jak z lodami
Lody kupujemy wtedy, gdy jest ciepło – sprawa prosta. Ubrania zimowe
wtedy, gdy jest zima i pada śnieg, ubrania letnie wtedy, gdy
jest ciepło. Owszem, sporadycznie zdarzy się, że ktoś kupi coś w innym
terminie, ale to są wyjątki (co prawda z nich też można korzystać,
ale inaczej).
Tak właśnie wygląda popyt na typowe produkty sezonowe, modne.
Jak widać – w Internecie są dokładnie takie same zależności. Przyjdzie
matura, wzrośnie sprzedaż poradników maturalnych, edukacyjnych.
Przyjdą wakacje, wzrośnie sprzedaż wycieczek wakacyjnych
itd.
Sezon ma to do siebie, że lubi powracać w przewidywalnym okresie.
I tę właśnie cechę wykorzystać trzeba.
Twoim zadaniem jest tylko obserwować świat dookoła i odpowiednio
wcześnie zareagować, znaleźć odpowiedni program partnerski, mający
odpowiedni produkt – i zacząć działać. Bo gdy przyjdzie czas np.
matury, już będzie późno – koszta kampanii wzrosną, konkurencja
też będzie chciała robić kampanie. Chcąc wykorzystać „popyt maturalny”,
trzeba już w styczniu działać (jak nie wcześniej), by serwis internetowy,
jaki stworzysz, miał czas się zadomowić, wypozycjonować
w Internecie, zyskać na znaczeniu.
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"
Pewna osoba poprosiła mnie, bym podał adres strony, na której zarabiam
na programie partnerskim. Tak się uśmiechnąłem sam do
siebie, bo sam do końca nie pamiętam, ile mam stronek.
A mam ich dużo – małych, dużych, przeróżnych. Same jakoś wychodzą.
Gdy wpadnę na pomysł zrobienia czegoś, to robię… zamiast o tym
rozmyślać. Potem powstaje taka jedna, druga, trzecia i czwarta
stronka. Większością z tych stronek, rzecz jasna, po zrobieniu się nie
zajmuję, bo nie ma po co… Same działają, najwyżej zadbam o to, by
znalazły się w katalogach lub ewentualnie później gdzieś do nich
wrzucę link.
Czasem jednak powstanie stronka, która mnie i internautom się
spodoba. Tak właśnie przykładowo powstała Gazetka Kreatywna,
wróciłem do domu z kolejnego Festiwalu Nauki, gdzie robiłem mały
trening twórczości, no i pomyślałem sobie, że wrzucę to do neta, więc
wrzuciłem. I jak się okazało, bardzo się ludziom spodobało (Gazetka
ma obecnie ponad 3000 czytelników), tak więc nad tą stronką przysiadłem
dłużej i rozwijam ją dalej.
Działaj… działaj… (znaczy się – machaj skrzydełkami).
Ale wiem jedno… Gdybym nadal rozmyślał o tym, jaką stronkę mam
zrobić, żadna Gazetka Kreatywna nigdy by nie powstała…
Mógłbym porównać moje namiętne tworzenie nowych stronek do tego,
co Kamil Cebulski opisał w swojej książce Efekt Motyla.
Robiąc nowe stronki, nie robię nic innego oprócz tego, że macham
skrzydełkami i szukam tego, co zadziała. Obecnie mógłbym powiedzieć,
że nawet znalazłem… Mam kilka serwisów, do których wracam
(przykładowo ten blog). Mógłbym powiedzieć, że to mi wystarcza,
choć dalej sobie macham, bo to lubię i mi się to podoba.
I pamiętaj… Zamiast rozmyślać – zrób coś… Jak nie wyjdzie, to zrób
coś dalej… efekt motyla sam przyjdzie, jeśli nie będziesz oczekiwał
zbyt wiele, a będziesz machał skrzydełkami nieprzerwanie.
Kiedyś napisałem kurs zarządzania czasem… Po roku od napisania
dzwoni pani z radia, TV i prosi o wywiad… (pewnie dlatego, że jest
na wysokiej pozycji w Google pod tym hasłem). Znasz takiego, dla
którego byłaby to sytuacja wymarzona?
Ja znam niejednego, dlatego więc poleciłem jej znajomego, który to
znajomy bardzo się ucieszył, lecz sam za mało machał skrzydełkami,
by to do niego zadzwoniła w pierwszej kolejności.
Zrób coś – efekt sam przyjdzie prędzej czy później – jedyną
jego tajemnicą jest działanie (nie rozmyślanie).
Mógłbyś mi zarzucić, że działam mało efektywnie… że powinienem
się skupić tylko na tym, co działa… ale to nie jest tak. Z każdą nową
stronką, jakakolwiek by nie była, zdobywam nowe doświadczenia i to
one są najbardziej efektywne. Bo wiem, że każda następna moja
stronka ma o kilka procent większe szanse na wywołanie pożądanego
skutku.
Jak wykreować z każdego produktu niszę
w Internecie?
Co to ta nisza?
Nisza to unikalny produkt bądź usługa skierowana do bardzo precyzyjnej,
niewielkiej grupy odbiorców. Wyobraź sobie dużą firmę produkującą
masowo buty sportowe, wśród osób kupujących buty sportowe
jest kilka osób niepełnosprawnych z wadami kończyn, potrzebują
one mieć indywidualnie dostosowane obuwie. Tu właśnie pojawia
się szansa na produkt niszowy, czyli buty sportowe dla niepełnosprawnych
– niewielu odbiorców, ale za to zdecydowanych na zakup
danego towaru.
Inny przykład to podobrazia. Jeszcze kilka lat temu malarz artysta,
by coś namalować, brał cztery deseczki, płótno, gwoździe i młotek,
no i zbijał, by wyglądało jak obraz. Pewien Polak miał pomysł, by dopomóc
malarzowi i rozpocząć produkcję podobrazi (czyli tego, na
czym maluje się obraz), znalazł swoja niszę. Dziś podobrazia to powszechny
produkt, którego jesteśmy dużym eksporterem.
Jeszcze jeden przykład – łyko drewniane, czyli odpady z tartaku, kiedyś
wykorzystywano łyko do plecenia koszyków i tym podobnych
rzeczy, dziś coraz rzadszy to produkt. Niszę ktoś znalazł gdzie indziej,
eksportujemy z naszego kraju łyko, tym razem do Francji, mają tam taki wynalazek jak owijanie pewnego gatunku sera w łyko
drzewne, podobno niezły biznes na tym można zrobić.
Jakie warunki spełnić, by mieć produkt niszowy...
Z powyższych przykładów wynika przede wszystkim, że musi być zapotrzebowanie,
niepełnosprawny potrzebuje buta, malarz potrzebuje
podobrazia, a Francuz potrzebuje łyka, tak więc jest potrzeba. Trzeba
ją zidentyfikować lub po prostu uświadomić. Np. nasz malarz tracił
czas na zbijanie desek, zamiast malować, być może uświadamiał sobie
potrzebę, ale on zajmuje się malowaniem, a nie biznesem, poza
tym działał na tak małą skalę, powiedzmy – jeden obraz na miesiąc,
że tak wiele mu to kłopotu nie sprawiało, by namawiać kogoś na pojedynczą
produkcję podobrazi. Ktoś zidentyfikował potrzebę i rozpoczął
produkcję produktu niszowego, odniósł sukces.
Marketing produktu niszowego, czyli co zrobić, by malarz kupił podobrazie,
co zrobić, by niepełnosprawny kupił gotowe buty dla siebie,
co zrobić, by mleczarz francuski kupił hurtem łyko zamiast kombinować
z produkcją na własną rękę? Odpowiedź jest prosta, po prostu
pokazać produkt po odpowiedniej cenie, który pozwoli zaspokoić istniejącą
potrzebę. Wystarczy uświadomić nabywcę, że taki produkt
istnieje. To jest właśnie cała tajemnica produktów niszowych, jest
produkt, jest nabywca, nie ma konkurencji, rynek przeważnie jest
tak mały, że nie ma miejsca na więcej producentów, usługodawców.
A większym przedsiębiorcom z kolei nie opłaca się rozdrabniać całej
fazy produkcyjnej na tak niewielkie (czasem dziwne) części, efekt
skali (w skrócie: im więcej jednakowego towaru, tym mniejsze koszty)
działa na tyle silnie, że rozdrabnianie może „zdawać się” nieopłacalne
Jak wykorzystać cechy niszy do każdego produktu w
Internecie?
Nie jest to sposób na wykreowanie niszy, ale na wykorzystanie jej
cech, mianowicie unikalnej potrzeby i uświadomienie istnienia rozwiązania.
Jakiś czas temu otrzymałem propozycję pomocy w rozwinięciu programu
partnerskiego Dobry Sen (www.dobrysen.aty.pl), pierwsza
moja myśl... Co to jest? Jak to sprzedać? Przecież to się do TV Marketu
nadaje, razem z innymi cudeńkami, a nie do Internetu! Jednakże
zastanowiłem się i wymyśliłem strategię, podzieliłem produkt na
mniejsze, można nazwać je: niszowe, korzyści! Aktualnie jesteśmy po
przetestowaniu metody, która odniosła sukces, i planujemy wprowadzenie
(zachęcenie partnerów do stworzenia) kolejnych „nisz”. Ty też
możesz spróbować i zarabiać na tym, jeśli chcesz. Na przykład zrobić
z Uan-An poduszkę dla matek w ciąży czy cokolwiek innego Ci Twoja
twórcza wyobraźnia podpowie, zapraszam do programu partnerskiego
Dobry Sen.
Na czym wprowadzenie „niszy” polegało w tym wypadku? Internet
daje naprawdę banalne i tanie rozwiązania, co też wykorzystałem.
Stworzyłem ministronę promująca jedną korzyść poduszki Uan-An,
mianowicie „łagodzenie bólów karku, kręgosłupa itd.” ( bole-karku -
.witryna.org). Jedyną promocją tej witryny było dodanie jej do ok.
150 katalogów (2 godziny pracy) i do kilku wyszukiwarek, dzięki
czemu strona znalazła się w wynikach pod hasłami: bóle karku, bóle
kręgosłupa, zwyrodnienie kręgosłupa. Aktualnie strona ma
dosłownie kilka wejść dziennie, jeszcze mniej przejść na stronę
Dobrego Snu, ale co najważniejsze – generuje sprzedaż przy
minimum wysiłku (po prostu sobie leży w Internecie)! 5% to
skuteczność przekierowań na stronę Dobrego Snu z mojej strony
o bólach karku, oznacza to, że co 20 osoba decyduje się na zakup!
Jeżeli próbowałeś coś kiedyś sprzedać w Internecie, to zapewne
wiesz, że to jest bardzo dobra skuteczność, o której tylko pomarzyć!
Innym przykładem jest to, co zrobiłem z promocją ebooka Google
AdSense. Założyłem, że stron o „zarabianiu w Internecie” są tysiące,
co też jest prawdą i sensu z nimi konkurować nie widzę, nie mam na
tyle środków. Strony o Google AdSense (www.google-adsense.zlote -
mysli.pl) też zaczęły się pojawiać, jednakże strony o unikalnej korzyści
„niszy” tego ebooka, mianowicie o tym, jak zapłacić podatek od
AdSense, było brak, toteż ją wykorzystałem.
Jak to działa?
Po pierwsze, osoba, która dostała się na ministronę, jest zainteresowana
tematem, przynajmniej w części. Nie pozycjonujemy strony na
hasła zupełnie niezwiązane z tematem, interesują nas tylko te osoby,
które szukają informacji na dany temat i wpisały go w wyszukiwarkę.
W naszym przykładzie kogoś bolał kark, wpisał w wyszukiwarce ból
karku i znalazł się na ministronie. Po pobieżnym zapoznaniu się ze
stroną, jeżeli osoba tego właśnie szukała, w naszym przypadku sposobu
na ból karku, zapewne przejdzie ona dalej, do strony z pełną
ofertą i większą ilością korzyści. Badania konsumentów wykazują, że
im więcej korzyści widać, tym większa jest szansa na decyzję zakupową,
u nas wygląda to tak: Klient znalazł na pierwszej stronie coś, co
zaspokaja jego potrzebę i jest dostępne, przechodzi dalej i widzi (jeśli
jeszcze nie jest zdecydowany na zakup), że oprócz jego jednej, produkt
dodatkowo zaspokaja inne potrzeby, co może być dodatkowym
motywem decyzyjnym.
Niezbędne zasoby!
Aby dostrzegać „nisze”, wynajdywać je... będzie Ci coś potrzebne! Potrzebna
jest twórcza wizja przedmiotu, potrzebne jest dostrzeganie
szczegółów, których inni nie widzą. Nieszablonowe, nieschematyczne
myślenie – to tajemnica sukcesu, sukcesu w biznesie i nie tylko. Sukces
ten jest dostępny dla każdego! Zapraszam Cię do czytania specyficznej
gazetki mailowej, która objawi Ci tajniki twórczego, kreatywnego,
nieszablonowego myślenia: www.kreatywnosc.witryna.org
Teraz czas na stres
– czyli kiedy na co pora
Jest styczeń, zaobserwowałem wzmożoną, w porównaniu z poprzednim
miesiącem, klikalność w jednej z moich kampanii reklamowych
nastawionych na książeczkę: Zwalcz Stres
(http://zlotemysli.pl/wygrani,1/?c=4main&idEbook=22). Co jest grane?
– Jest styczeń, koniec semestru się zbliża…
Uczniowie, studenci mają egzaminy, zaliczenia, klasówki, a co z tym
idzie – stresują się, szukając jednocześnie jakiegoś sposobu na stres.
Mało tego, na kilku uczelniach komuś pewnie kazano napisać pracę
zaliczeniową pt. „Stres psychologiczny” i tworzy ją właśnie, by zdążyć
na koniec semestru. Niestety, koszty kliknięć przerosły znacznie
koszty przychodów ze sprzedaży, jak widać – coś nie zadziałało jak
trzeba albo strona ofertowa Zwalcz Stres nie jest wystarczająco zachęcająca,
albo są inne miejsca w sieci, gdzie wartościowe informacje
na temat stresu można znaleźć za darmo, a może zwyczajnie studenci
i uczniowie nie mają zamiaru wydawać złotówki, by zadbać o swoje
Efekty są za to gdzie indziej
Jakiś czas temu, bodajże w wakacje, zrobiłem stronkę promująca
ebooka Jak napisać, przepisać i z sukcesem obronić pracę dyplomową?
(http://zlotemysli.pl/wygrani,1/?c=4main&idEbook=53) i dziś zbieram
z tego plony. Koniec semestru idzie, pracę dyplomową trzeba oddać
już niedługo… a promotor się czepia szczegółów, że coś jest źle. Trzeba
sobie jakoś poradzić, a rozwiązaniem, jakie proponuję na powyższy
problem, jest sięgnięcie do tego ebooka. Jak widać na dzień dzisiejszy,
ebook wysoko się trzyma w bestsellerach ZM. Wzrósł na niego
popyt. W porównaniu z grudniem, gdzie był na 6 miejscu, dziś jest
już na czwartym, idąc w górę.
Z ebookami podobnie jak z lodami
Lody kupujemy wtedy, gdy jest ciepło – sprawa prosta. Ubrania zimowe
wtedy, gdy jest zima i pada śnieg, ubrania letnie wtedy, gdy
jest ciepło. Owszem, sporadycznie zdarzy się, że ktoś kupi coś w innym
terminie, ale to są wyjątki (co prawda z nich też można korzystać,
ale inaczej).
Tak właśnie wygląda popyt na typowe produkty sezonowe, modne.
Jak widać – w Internecie są dokładnie takie same zależności. Przyjdzie
matura, wzrośnie sprzedaż poradników maturalnych, edukacyjnych.
Przyjdą wakacje, wzrośnie sprzedaż wycieczek wakacyjnych
itd.
Sezon ma to do siebie, że lubi powracać w przewidywalnym okresie.
I tę właśnie cechę wykorzystać trzeba.
Twoim zadaniem jest tylko obserwować świat dookoła i odpowiednio
wcześnie zareagować, znaleźć odpowiedni program partnerski, mający
odpowiedni produkt – i zacząć działać. Bo gdy przyjdzie czas np.
matury, już będzie późno – koszta kampanii wzrosną, konkurencja
też będzie chciała robić kampanie. Chcąc wykorzystać „popyt maturalny”,
trzeba już w styczniu działać (jak nie wcześniej), by serwis internetowy,
jaki stworzysz, miał czas się zadomowić, wypozycjonować
w Internecie, zyskać na znaczeniu.
Fragment ebooka "Programy partnerskie w praktyce"







