Ponieważ znowu nie wiem, co jeszcze mogę zrobić to postanowiłam
poczytać. Przyniosłam ze swojej biblioteki stertę książek dotyczących
motywacji, sprzedaży partnerskiej, NLP, marketingu itp. Zaczęłam
od motywacji... Większość publikacji jest napisana dość dziwnym językiem,
raczej mocno naukowym, zawiera masę teorii, historii motywacji,
pełno nazwisk osób, które zajmują się tą tematyką zawodowo
od lat. Jedne teorie torpedują inne. Ja doszłam do wniosku, że właściwie
motywacji brakuje mi tylko od czasu do czasu, więc chyba
mogę polecieć „po łebkach”. Poza tym ukończyłam świetne szkolenie
motywacyjne w Krakowie: „Czas na zmiany”. Od tej pory jestem wystarczająco
zmotywowana do pracy. Muszę stwierdzić, że ebooki
„Złotych Myśli” dotyczące motywacji są o wiele bardziej czytelne
i zrozumiałe od wszystkich innych prac teoretycznych z mojej biblioteki.
Czyta się je o wiele przyjemniej, a ostatnio można też ich posłuchać.
Głos lektora w audiobooku jest niezwykły, sami się przekonajcie...
Zajrzyjcie choćby do: http://feniks.zlotemysli.pl/wygrani,1/ lub
http://motywacja.zlotemysli.pl/wygrani,1/
Motywacja to jednak nie wszystko, wiedza o programach partnerskich
i ich działaniu to wstęp, ale wiedza jak zarabiać w tych programach
to już klucz do sukcesu. Zabrałam się do rozszyfrowania skrótu
NLP. Oczywiście większość osób słyszała o tym terminie, ale kto tak
naprawdę wie, co on oznacza. Według moich poszukiwań NLP to
programowanie neurolingwistyczne, czyli nowatorskie podejście do
kwestii porozumiewania się i rozwoju człowieka. To sztuka tworzenia
indywidualnej doskonałości. Nie wiem, czy jakikolwiek człowiek
może się sam aż tak udoskonalić, ale kto wie... Podobno NLP umożliwia
szybsze i efektywniejsze osiąganie celów. W myśl tej teorii powinno
się nam przydać. W końcu chodzi nam o szybkie zarabianie
w PP. Cel jest. NLP nad wiedzę przedkłada działanie. To coś dla
mnie. Zawsze działam, a potem się zastanawiam, czy potrafię. Według
książki, którą mam przed sobą, w człowieku tkwi instynkt dążenia
do celu. Praca nad osiąganiem tych celów wydaje się częścią natury
ludzkiej. Należy po ustaleniu celu, wykonać jakieś działanie,
określić jego następstwa, zmienić działanie i tak dalej, aż uzyskamy
pożądane efekty. Tyle to już sama wiedziałam, bez tej książki. Dalej
są techniki komunikacyjne, co raczej przyda się przy sprzedaży bezpośredniej.
Przeczytajcie raczej: http://cele.zlotemysli.pl/wygrani,1/
Większość książek traktujących o sprzedaży dotyczy sprzedaży bezpośredniej,
relacji z drugim człowiekiem, komunikacji itp. Odłożyłam
je na bok. Niewiele mi zostało. Postanowiłam przyjrzeć się bliżej
książce o tytule „Jak umiejętnie sprzedawać i zwielokrotniać dochody”.
To jakby mój cel. Niestety to o sprzedawaniu ubezpieczeń w bezpośrednim
kontakcie z klientem. Ogólny zarys pracy ciekawy, ale czy
to można odnieść do PP... Kolejna książka, która mnie zniechęca do
czytania, jak tak dalej pójdzie to w ogóle przestanę czytać. Skupię się
raczej na wypożyczaniu książek innym. Może ja się nie nadaję do
sprzedawania?
Reklama! Tutaj na pewno coś znajdę. Co to jest i jak się ją robi – zachęcający
tytuł. Początek to informacje, jak reklama wkomponowuje
się w działalność przedsiębiorstwa i jak może przyczynić się do
zwiększenia obrotów. Dalej czytam o znaku firmowym, niezwykle
ważnym dla skutecznej sprzedaży, mogłabym to wykorzystać przy
sprzedaży swetrów, które robię. Wyrobić sobie markę to już coś, ale
tylko dla własnych produktów. Moje swetry możecie zamówić na
http://rebeka.jasky.pl. Zapraszam!
No tak, zamiast pisać o reklamie, reklamuję swoje swetry. Wybaczcie,
zagalopowałam się, więc wracając do tematu... Reklama cudzych
produktów to trochę inna sprawa. Może czytając dalej coś znajdę.
Reklama to jedyna dostępna metoda sprzedaży, zapewnia autor czytanej
przeze mnie książki. Namawia do inwestycji w reklamę, ale to
już nie dla mnie. Moje środki finansowe są skromne i zamierzam tu
zarabiać, a nie inwestować. Na pewno istnieją jakieś inne możliwości,
trzeba je tylko odnaleźć. Staram się reklamować ebooki tak jak
umiem. Jakby tu sprawdzić, czy dobrze to robię? Postanowiłam napisać
do milionera, który zarabia bez trudu w podobny sposób. Przynajmniej
tak zaczynał, wysłałam mu moją stronę do oceny. Otrzymałam
odpowiedź, która mnie zdziwiła. Okazało się, że wszystko robię
dobrze i powinnam to ciągnąć dalej. Ale skoro jest OK, to czemu nie
ma odpowiednich zysków? Mimo wszystko dobrze usłyszeć od autorytetu,
że idę dobrą drogą – to niezła motywacja.
Dalej dowiedziałam się, że jeśli nie potrafię zrobić dobrej reklamy
mogę skorzystać z agencji reklamowej, która zrobi ją za mnie idealnie.
Ale to przecież ja jestem Partnerem od robienia reklamy, a nie
pośrednikiem. Kolejna książka, która mnie zniechęca. Odrzucam.
W bibliotece pracuję bardziej „ku chwale Ojczyzny” niż za pieniądze,
ale w PP wolałabym za pieniądze, a nie dla rozrywki. Nie sztuka znaleźć
sobie zajęcie, sztuką jest osiąganie sukcesów pomimo wszystko.
Podobno odwlekanie gratyfikacji pobudza nas do działania, ale czy
na pewno?
Może powinnam wrócić do poradników Złotych Myśli dotyczących
PP. Jestem w końcu na wyższym poziomie, jakby nie było, niż kiedy
zaczynałam. Sprawdźmy... Ty też zajrzyj: http://superpartner.zlotemysli.
pl/wygrani,1/
Na najbliższy czas to z pewnością będzie mój przewodnik. Wreszcie
znalazłam coś, co może mi pomóc. No cóż, „najciemniej jest zwykle
pod latarnią”... Należało od tego zacząć. Kupuję i czytam. Ty też tak
zrób.
Wygląda na to, że nie ma sensu tracić czasu na opasłe tomy starej
daty z biblioteki. Ale jeśli masz ochotę je czytać to czytaj, byle ze
skutkiem. Ja jednak wolę poradniki Złotych Myśli.
Fragm. ebooka "Moje początki w programie partnerskim"



Prześlij komentarz